Artykuł Zaproszenie na wykład cyklu “Jan Paweł II. Posługa myślenia” pochodzi z serwisu Traditio.pl.
]]>
W imieniu Ośrodka Badań nad Myślą Jana Pawła II Uniwersytetu
Papieskiego Jana Pawła II mam przyjemność zaprosić Państwa na wykład z
cyklu “Jan Paweł II. Posługa myślenia”.
Naszym gościem będzie dr Maria Zboralska,
(Poznań), która wygłosi wykład
pt. “O pracy nad sobą”.
Spotkanie odbędzie się w czwartek 24 października o godz. 17:00 w
siedzibie Instytutu Myśli Józefa Tischnera, ul. Sławkowska 14 (I
piętro).
Serdecznie zapraszamy.
Oleksandr Uigeli
Ośrodek Badań nad Myślą Jana Pawła II
Uniwersytet Papieski Jana Pawła II w Krakowie
Artykuł Zaproszenie na wykład cyklu “Jan Paweł II. Posługa myślenia” pochodzi z serwisu Traditio.pl.
]]>Artykuł Renata Laszko, Miłość a płodność – postęp a płodność. Dylematy współczesnych rodziców pochodzi z serwisu Traditio.pl.
]]>Kobieta i mężczyzna zakładając rodzinę przeważnie dążą do dopełnienia swego związku w owocu swojej miłości, jaką jest dziecko. Poprzez przekazywanie życia możliwa jest ciągłość pokoleń, co z perspektywy ogólnospołecznej jest zjawiskiem bardzo pożądanym. Jednakże przykrą niespodzianką coraz częściej staje się fakt, że małżonkowie dowiadują się, że płodność w ich sytuacji jest zaburzona. Jak wskazują statystyki, od 20-25% wszystkich małżeństw spotyka się z problemem braku dziecka i zjawisko to ma tendencję wzrostową1. Ogólnie przyjęło się, że brak potomstwa nazywany jest bezpłodnością albo niepłodnością, często stosując oba te terminy zamiennie. Jednakże należy zaznaczyć, że nie są one tożsame. Bezpłodność to stan nieodwracalny. Jest trwałą niemożnością spłodzenia dziecka np. w sytuacji wrodzonych wad w budowie anatomicznej kobiety, lub mężczyzny, lub po przebytej chorobie lub wypadku, który spowodował trwałe i nieodwracalne uszkodzenia narządów rodnych. Bezpłodności nie da się wyleczyć, można próbować ją ominąć poprzez metodę in vitro, choć też nie we wszystkich przypadkach. Niepłodności zaś według WHO, to niezdolność do zajścia w ciążę, lub spłodzenia potomstwa, która jest stanem odwracalnym w wielu przypadkach. Jednakże ilość przyczyn niepłodności jest tak wiele, że określono ją jako chorobę cywilizacyjną. Wyznacznikiem stanu niepłodności jest fakt, że nie dochodzi do zapłodnienia pomimo regularnego współżycia bez zabezpieczeń w czasie 12 miesięcy. Niepłodność dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn w równych proporcjach. Dlatego przy braku potomstwa wskazane jest podjęcie diagnozy u obydwojga małżonków, aby móc skutecznie podjąć leczenie2. Wśród małżeństw bezdzietnych należy odróżnić te pary, które są bezdzietne z wyboru od tych, które swej bezdzietności nie planowały. W niniejszym artykule skupimy się wyłącznie na parach, u których brak dziecka spowodowany jest niepłodnością, która za Światową Organizacją Zdrowia uznana została za chorobę społeczną3. Choroba zaś, jako rodzaj cierpienia dotyka każdego z małżonków indywidualnie, a także ma wymiar społeczny. Z teorii systemów wynika, że rodzina jest specyficznym systemem społecznym, w którym poszczególne elementy są zależne od pozostałych, a zmiany w obrębie jednego z nich są przyczyną zmian w pozostałych4. Zaburzeniu ulegają nie tylko relacje między małżonkami, ale także relacje społeczne. Małżeństwo bezdzietne jest w pewnym sensie napiętnowane brakiem dziecka. Aby w sposób właściwy podejść do rozważań nad brakiem potomstwa, należy przypatrzeć się przyczynom zjawiska. Najlepszą metodą byłoby zbadanie bezpośrednio tych małżeństw, które są obarczone niepłodnością. Jednakże próba spojrzenia na problem przez pryzmat spostrzeżeń samych zainteresowanych, czyli rodziców nie powiódł się, gdyż okazało się niemożliwe dotarcie do par starających się o dziecko przy pomocy metody on vitro – brak zgody na przeprowadzenie ankiety. Dlatego artykuł ma wyłącznie teoretyczny charakter.
Niepłodność jako problem indywidualny i społeczny
Problematyka niepłodności dotyka coraz większej ilości kobiet i mężczyzn. W momencie gdy zawierają związek małżeński, chcąc stworzyć pełną rodzinę, w której dziecko byłoby dopełnieniem ich wzajemnej miłości, stają przed problemem. Dziecko nie pojawia się, a ich związek zaczyna przeżywać trudności. Problem indywidualny staje się problemem dotyczącym społeczeństwa. Małżonkowie, aby temu przeciwdziałać, szukają pomocy w medycynie. Ta z kolei nie zawsze może im pomóc. Dotychczas znane są jedynie trzy sposoby zaradzenia problemowi braku potomstwa: adopcja, in vitro i naprotechnologia. Najmniej kontrowersji budzi adopcja – naturalny etap w sytuacji, gdy dziecko straciło z jakiegoś powodu rodziców, wtedy najbliżsi brali je pod opiekę. Stawali się przez ten fakt zastępczymi rodzicami dla niego. Dużo więcej kontrowersji budzi in vitro, nazywane często metodą leczenia niepłodności, choć z uleczeniem choroby niewiele ma wspólnego, bo po zabiegu problem niepłodności istnieje nadal. Także naprotechnologia ma wielu przeciwników. W środowisku lekarskim o nastawieniu na sztuczną prokreację, uważana jest za metodę niemedyczną. Warto więc podjąć próbę przeanalizowanie faktów związanych z tymi trzema drogami do stania się rodzicami, drogami do dziecka.
1. Za i przeciw in vitro
Potrzeba bycia matką i ojcem jest bardzo głęboko wpisana w psychikę małżonków. Dlatego nie może dziwić fakt, że szukanie sposobu, by poczęło się dziecko w sposób sztuczny nie jest wymysłem XX wieku, ale ma swoje korzenie w poszukiwaniach i doświadczeniach już od XVII i XVIII wieku. Robiąc doświadczenia na zwierzętach, człowiek dążył do tego, by odnieść sukces w tej dziedzinie, także w obrębie gatunku ludzkiego. Gdy w 1776 roku L. Spallanzani podejmował badania nad wpływem zamrażania nasienia męskiego na jego żywotność, a w roku 1799 W. Hunter dokonał udanej sztucznej inseminacji, rozpoczął się w medycynie nowy rozdział mający na celu przejęcie prokreacji w ręce lekarzy. Pomysł Montegazza, by utworzyć bank zamrożonego unasieniania, jest więc niczym nowym – to 1866 rok. Od 1900 roku w Stanach Zjednoczonych rozpoczęto na szeroką skalę stosowanie zapłodnienia in vivo, a w 1953 roku do procedury zaczęto używać zamrożonego nasienia. Po zapłodnieniu in vivo przyszedł czas na eksperymenty in vitro – pierwszy pomysł zrodził się już w 1937 roku. Jak zwykle robiono najpierw doświadczenia na zwierzętach. Lata 60. XX wieku to szereg prób w dziedzinie in vitro kończących się utrzymaniem żyjącego zarodka nawet do dwóch miesięcy. Pierwszym pełnym sukcesem było urodzenie się w 1978 roku w Oldham w Wielkiej Brytanii Louise Brown – pierwszego dziecka „z probówki”5. Był to początek sukcesów medycyny w tym zakresie. Od tej pory zapłodnienie pozaustrojowe stało się metodą, postrzegana przez wiele par mających problemy z płodnością, jako sposobu poradzenia sobie z nim. Jako dowód na postęp w medycynie, z którego należy skorzystać. Warto pokrótce przyjrzeć się procesowi procedury in vitro oraz temu, na co narażona jest kobieta, by mogło dojść do zapłodnienia. Pierwszym krokiem jest poddanie kobiety hormonalnej stymulacji, by wywołać tzw. hiperowulację, czyli indukcję jednoczasowego dojrzewania wielu pęcherzyków jajnikowych. Pobiera się dojrzałe oocyty przy pomocy jednej z dwóch metod. Następnie przenosi się pobrane komórki jajowe do preparatu mającego cechy zbliżone do ich naturalnego środowiska w jakim przebywają. Jednocześnie od mężczyzny pobiera się nasienie, które po odpowiednim przygotowaniu stosuje się do zapłodnienia. Jeśli po upływie około 19 godzin nie doszło do zapłodnienia, procedury należy powtórzyć. Jeżeli zaś nastąpiło zapłodnienie, zygoty przenosi się do innego środowiska i po odczekaniu kolejnej doby, 2 – 3 albo 4 zarodki przenosi się do jamy macicy. Przed przeniesieniem jednak dokonuje się selekcji embrionów, wybierając tylko te, które okiem technika laboratoryjnego wyglądają na najlepsze. Pozostałe zarodki są zamrażane, niszczone albo użyte do doświadczeń medycznych. Obecnie istnieje kilka odmian procedury in vitro np. PROST6, ZIFT7, TET8, TV-TEST9. Jeśli plemnik ma trudności z przedostaniem się przez osłonkę przejrzystą wokół komórki jajowej, stosowana są dodatkowe mikromanipulacje wspomagające. Stosowane jest także sztuczne zapłodnienie wewnątrzustrojowe GIFT10, a także inne jak FREDI11, POST12 czy TOAST13. Tak więc metoda in vitro może doprowadzić do poczęcia się dziecka i jego urodzenia. Jednakże czy jest ona metoda leczenia niepłodności, jak sugerują jej zwolennicy? Co to jest leczenie? Jakiego leku używają lekarze, by doprowadzić organizm kobiety, czy mężczyzny do stanu, w którym można powiedzieć, że powrócił do zdrowia i nie wymaga już leczenia? Oprócz diagnostyki przed rozpoczęciem procedury in vitro, która w gruncie rzeczy potrzebna jest do udowodnienia, że para potrzebuje takiego wspomagania i może należeć jej się refundacja z NFZ, lekarze nie podejmują w zasadzie żadnych działań. Niejednokrotnie w procesie przygotowywania pary do procedury nie są oni informowani jak ona wygląda naprawdę. Nie mają oni często świadomości, że w procesie tym dochodzi do selekcji ich dzieci, że te, które są uznane za niegodne życia, są po prostu eliminowane czyli wyrzucane i giną. Również po wszczepieniu do jamy macicy kilku embrionów, po zaimplantowaniu się ich, by nie doszło do ciąży mnogiej, usuwa się te, które wydaja się być słabsze. W ten sposób życie przeważnie jednego dziecka okupione jest śmiercią wielu innych.
Należy zadać sobie pytanie: czy rodzice naprawdę chcą być odpowiedzialni za to, że dziecko poczęto metodą in vitro, urodzone i przez nich wychowywane, kiedyś zapyta się o swoich braci i siostry? Dziecko, młody człowiek jest bardzo wrażliwy na cudzą krzywdę. Czy więc nie dotrze do niego to, że jego życie zostało okupione śmiercią wielu innych dzieci? Czy będzie wdzięczne za swoje życie, czy może nie mogąc ogarnąć ogromu współczesnego holokaustu popadnie w depresję, zwątpi w dobro, czy w miłość swoich rodziców? Te i inne pytania należałoby zadać tym z rodziców, którzy decydują się na zastosowanie tej metody w drodze do upragnionego i oczekiwanego z miłością dziecka. Postęp w medycynie rodzi więc wiele pytań i dylematów.
Osobnym problemem związanym z in vitro jest macierzyństwo zastępcze. Nie wydaje się, by było moralnie dobre traktowanie kobiety jako „żywego inkubatora” po to tylko, by po 9 miesiącach musiała oddać dziecko parze, zamawiającej je dla siebie z powodów różnych, nie zawsze związanych z niepłodnością. Rodzą się pytania, kto jest tak naprawdę matką tego dziecka? Dlaczego przez okres ciąży dziecko może być oszukiwane, wsłuchując się w bicie serca swej matki, która jego matką może wcale nie być? Procedura in vitro niesie ze sobą wiele trudnych dylematów i zbyt dużo niebezpieczeństw14.
2. NaProTechnologia – wsparcie naturalnej prokreacji15
Naprotechnologia16 jest nową dyscypliną w medycynie, odnoszącą się do nowoczesnego podejścia do diagnozowania i leczenia zaburzeń, które uniemożliwiają zajście w ciążę, oraz powodują inne problemy ze zdrowiem prokreacyjnym. Opiera się ona na monitorowaniu cyklu miesiączkowego kobiety, która poprzez samoobserwację, współpracując z instruktorem modelu Creightona i lekarzem. Jest ona w stanie na tyle nauczyć się rozpoznawać swój cykl, że wraz ze swoim mężem podejmując starania o dziecko, czynią to w sposób świadomy i w pełni odpowiedzialny. Małżeństwo dotknięte problemem niepłodności, staje się wtedy rzeczywistym, autentycznym i w pełni świadomym uczestnikiem całego procesu leczenia. Naprotechnologia została zapoczątkowana przez profesora Thomasa W. Hilgersa, ginekologa i położnika, chirurga, współzałożyciela Instytutu Papieża Pawła VI w Omaha w Nebrasce17. Instytut ten został otwarty w październiku 1985 roku, jako podziękowanie za wskazania pastoralne jakie zawarł Papież Paweł VI w encyklice Humanae Vitae18. Ponad trzydziestoletnia praca badawcza doprowadziła do stworzenia systemu, dzięki któremu z dużym powodzeniem można rozwiązywać problemy niepłodności, oraz innych współistniejących często dolegliwości takich jak: zespół policystycznych jajników, bolesne miesiączkowanie, torbiele jajników, nieprawidłowości z przebiegiem cykli, poronienia nawykowe lub przedwczesne porody, depresja poporodowa, czy inne zaburzenia hormonalne19. Leczenie tą metoda opiera się na diagnostyce i klasycznym leczeniu (zachowawczym i chirurgicznym)20. Naprotechnologia wykorzystuje różne rodzaje leczenia, między innymi: “(…) suplementacja witaminowa, farmakoterapia, laseroterapia, naturalna substytucja hormonalna, farmakologiczna indukcja jajeczkowania, persuflacja jajowodów, operacje mikrochirurgiczne korygujące budowę anatomiczną macicy i jajowodów”21.
Również pod względem filozoficznym, naprotechnologia jest odmienną metodą od pozostałych, zakłada, że do problemu niepłodności należy mieć specjalne podejście. Dziecko jest pojmowane nie jako coś, co się należy małżeństwu, ale jako dar22. Dlatego wyklucza ona stosowanie zapłodnienia pozaustrojowego, jak np. in vitro czy inseminacja. Skuteczność naprotechnologii można ocenić w kryteriach czasowych, biorąc pod uwagę okres leczenia. Według statystyk, leczenie trwające do 12 miesięcy przyniosło efekt 44% ciąż zakończonych urodzeniem się dziecka. Przy dłuższym okresie leczenia – do 24 miesięcy, odsetek ten wzrósł do 62%, a przy leczeniu trwającym nawet do 48 miesięcy, było to aż 71% pozytywnych efektów leczenia zakończonych narodzinami dziecka. W sytuacji, gdy przy stwierdzeniu niepłodności konieczne było wdrożenie leczenia, skuteczność interwencji medycznej jest także zadowalająca – przy braku owulacji wynosiła 81,8% ciąż zakończonych urodzeniem dziecka, w sytuacji policystycznych jajników było to 62,5% urodzeń, przy endometriozie 56,7%, niedrożność jajowodów to 38,4% ciąż. Naprotechnologia nie może pomóc we wszystkich przypadkach niepłodności. Dlatego po diagnozie, spośród małżeństw, którym nie można było pomóc, wskazywano – jako drogę do dziecka – adopcję, na co zdecydowało się aż 74,6% małżeństw23. Leczenie poprzez naprotechnologię nie tylko dotyczy kobiet. Statystyki wskazują na 40% skutecznego wyleczenia mężczyzn, których dotykał problem obniżonej płodności24.
3. Adopcja – miłość czy litość
Adopcja dziecka jest bardzo poważną decyzją w życiu małżonków. Jest dobrą drogą dla tych małżeństw, które nie mogą być rodzicami z powodów przeszkód natury medycznej, naturalnej, albo postanawiają podjąć się opieki nad dzieckiem porzuconym, które nie ma swojego domu rodzinnego. Motywacji do adopcji może być wiele. Jednakże dziecko nie może stanowić rekompensaty dla małżonków w ich biologicznej bezdzietności. Podjęcie decyzji o adoptowaniu dziecka po kilkuletniej walce o uzyskanie płodności często jest niezmiernie trudna. W przypadku naturalnego rodzicielstwa, dziecko jest niespodzianką. Nie wiadomo, czy będzie chłopcem czy dziewczynką, do kogo będzie podobne, itp. Adopcja to podjęcie decyzji wobec dziecka już urodzonego. Rodzice podejmują decyzję, czy wybiorą córkę czy syna, mogą zobaczyć dziecko, mogą zadecydować. Decyzja taka na pewno jest bardzo trudna. Jest to decyzja tak samo ważna dla nich jak i dla dziecka. Dziecko ma otrzymać od tej pory swój nowy dom. Po zakończeniu wszelkich formalności między rodzicami i dzieckiem musi wytworzyć się wzajemna więź, więź międzyosobowa. Więź formalno-prawna, jaką poprzez adopcję otrzymuje nowa rodzina, powinna być oparta na pełnej akceptacji uczuciowej i duchowej, zmierzającej do osiągnięcia szczęścia dziecka i rodziców adopcyjnych25. Dzieci oczekujące na adopcję są spragnione miłości. J. Orzeszyna cytując M. Poriaszkową stwierdza, że „dziecko, któremu nie przywróci się rodziny, niekoniecznie biologicznej,(…) która zapewniłaby mu właściwe warunki, nie będzie umiało dawać miłości ani jej przyjmować, będzie stale jej spragnione. Zdolność do miłości i trwałości uczuciowej nie jest dana, tego się trzeba nauczyć w dzieciństwie”26. Dlatego ważne jest, by przyszli rodzice zaczęli budować więzi z dzieckiem jeszcze przed formalno-prawnym sfinalizowaniem adopcji, gdyż dziecko potrzebuje miłości, a jej brak prowadzi do zaburzeń emocjonalnych, choroby sierocej.
Katechizm Kościoła Katolickiego odnosząc się do tego problemy mówi, że bezpłodności fizycznej nie można traktować jako zła absolutnego. Może się ona bowiem okazać początkiem płodności wypływającej z akceptacji krzyża, łącząc się z krzyżem Chrystusa, który jest „źródłem wszelkiej duchowej płodności”, a adoptując opuszczone dzieci mogą oni realizować swoją miłość dając tym samym dowód wielkoduszności27.
Rodzicielstwo adopcyjne jest niezmiernie trudne, ale daje poczucie spełnienia dla tych małżonków, którzy widzą w adoptowanym dziecku kogoś więcej niż istotę wobec której czują współczucie i litość, nie będąc pogodzonymi ze swoją własną sytuacją bezpłodności. Warunkiem udanej adopcji jest rzeczywista i szczera miłość, która, jak każda miłość, wymaga wysiłku, cierpliwości i bezinteresowności.
4. Podsumowanie – miłość czy postęp ?
Pragnienie, aby być matką, ojcem; pragnienie dziecka jest dobre i naturalne, jednakże problem leży w drogach prowadzących do tego celu. Mogą być one etycznie dopuszczalne lub niedopuszczalne28. To, jaką drogą zmierzają małżonkowie, zależy od ich wyboru, a wybór taki podejmują oni zazwyczaj sami, choć nie zawsze w pełni świadomie, nie znając do końca procedur związanych z konkretną metodą. Są oni wystawieni na działanie mediów, reklamujących szybkie i proste metody, by mieć dziecko. Ulegają kulturze natychmiastowości, kulturze „typu instant”. Bywają też pod wpływem ideologii konsumpcjonizmu, gdzie podstawowymi kryteriami są przyjemność i satysfakcja. Do decyzji konsumenta należy wybór, jaki produkt ma być elementem wzbogacającym jego egzystencję, jaki wybór ma uczynić go szczęśliwym. Małżonkowie otoczenie z każdej strony różnymi możliwościami wyborów, mogą potraktować także rodzinę jako transakcję kupna – sprzedaży. „Dokonujące się przemiany można opisać jako społeczne przyzwolenie na brak poczucia zobowiązania wobec nadrzędnych wartości moralnych. Sumienie indywidualne staje się wręcz absolutną instancją normatywną, a w miejsce obiektywnej prawdy umieszcza się subiektywną autentyczność, w której łatwo jest usprawiedliwić lub potępić niemal wszystko”29. Małżonkom, którzy doświadczają problemu niepłodności należy się szacunek i współczucie, lecz powinny oni sobie zdać sprawę z problemów, jakie pojawią się w wyniku ich wyboru. Każda z omówionych metod dojścia do upragnionego celu ma swoje dobre i złe strony. Każda z nich pociąga za sobą skutki zarówno psychologiczne jak i społeczne. Tak dla jednostki (każdego z małżonków z osobna i dla dziecka), jak i dla całego społeczeństwa. Z przeprowadzonych rozważań w poprzednich punktach wyłania się obraz trzech dróg, z których każda ma swoje konsekwencje. Najmniej „szkodliwa” wydaje się być droga adopcji. Wszelkie działania zmierzające do podarowania miłości dziecku nie pociągają za sobą jakichś widocznych negatywnych doświadczeń. To, czym rodzice powinni obdarować osierocone dziecko powinna być miłość, nie litość. Jeśli są oni odpowiednio przygotowani do roli rodziców, chcą z miłością przyjąć dziecko, takie jakie jest, z jego wadami, nieznanymi cechami charakteru, może nawet chorobami, w swej wielkoduszności czynią dobro, które sprawia, że zarówno oni, jak i społeczeństwo odnoszą korzyści. Często miłość podarowana poprzez adopcję, powoduje, że nieznana niepłodność o nieznanej etiologii znika i pojawia się niespodziewanie dziecko poczęte w małżeństwie30. Adopcja niesie także pozytywne skutki społeczne. Domy Dziecka zamieszkuje wiele opuszczonych dzieci. Nie mając moralnych wzorców płynących z autorytetu rodziców, a tylko wychowawców i pedagogów, często czując się niechciane, decydują się na eksperymentowanie z szukaniem własnych dróg uzyskania akceptacji i miłości np. w grupach nieformalnych, wchodząc w konflikty w prawem. Miłość konkretnych rodziców może im pomóc by nie uciekały w konflikt z prawem. Tak więc adopcja jest także przeciwdziałaniem demoralizacji, biorącej często swój początek w poczuciu odrzucenia i braku miłości. Kolejna droga, jaką często zmierzają małżeństwa do upragnionego dziecka, to naprotechnologia. Ona także nie pozostawia po sobie śladów w postaci cudzej krzywdy czy wątpliwości natury moralnej. Małżonkowie dzięki wzajemnej współpracy zacieśniają więź, jaka między nimi istnieje w dążeniu do spełnienia swej miłości w dziecku. Wzajemnie się wspierają, uczą się cierpliwości, bo metoda ta, aby była skuteczna, tego wymaga. Wzajemny szacunek i respekt okazywany sobie z powodu własnych ograniczeń, przygotowuje ich na przyjęcie dziecka własnego albo na adopcję.
Najbardziej „inwazyjną” drogą jest jednak in vitro. Pomimo tego, że małżonkowie na pewno darzą się ogromnym uczuciem, są zdolni do wielu poświęceń dla tego jednego dziecka, to zapominają, że dziecko jest osobą, która chce pojawić się w bezwarunkowy sposób. Dziecko oczekuje bezwarunkowej miłości. A in vitro stawia warunki. Warunki, bez których ta metoda nie może istnieć. Warunki selekcji preimplantacyjnej – gdzie giną te embriony, które w ocenie pod mikroskopem nie nadają się do przeniesienia do macicy. Warunki zamrażania embrionów, by móc wykorzystać je w przyszłości, jeśli tym razem się nie uda procedura implantacji. Warunki selekcji embrionów już zaimplantowanych – by nie narażać matki na obciążenie ciążą mnogą, usuwa się te zarodki, które według oceny lekarza są mniej wartościowe. Wreszcie warunki związane z anonimowością rodzicielstwa, w sytuacji gdy do in vitro używa się gamet pochodzących od dawców obcych. Koszt tej drogi jaki ponoszą małżonkowie jest wielki. Począwszy od skutków zdrowotnych – bardzo dużego obciążenia fizycznego i psychicznego, poprzez ewentualne wyrzuty sumienia, które mogą się pojawić, gdy małżonkowie uświadomią sobie, ceną ilu istnień okupione jest życie tego jednego dziecka, na które czekają. Skutki społeczne są także duże, bowiem finansowanie tej metody odbiera szansę prawdziwemu leczeniu niepłodności lub zwiększeniu finansowania dla procedury adopcyjnej czyli dzieci już żyjących i czekających by je ktoś pokochał. Którą z dróg wybiorą małżonkowie obarczeni trudem zmagania się z problematyką trudności w poczęciu i urodzeniu dziecka, zależy od ich wiedzy, jaką na ten temat posiadają, od ich własnej decyzji, jaką wspólnie podejmą oraz, a może przede wszystkim, od wrażliwości sumienia, jakią w sobie ukształtują.
Bibliografia:
Katechizm Kościoła Katolickiego, Wydawnictwo Pallottinum 1994.
Barczentewicz M., NaProTECHNOLOGYjako narzędzie do diagnostyki i leczenia niepłodności i innych chorób, [w:] Naturalne planowanie rodziny, red. W. Wieczorek, Instytut Nauk o Rodzinie KUL, Lublin 2008.
Dolle C., Neuburger R., Po adopcji, W Drodze, Poznań 2006.
Juszczyk A., Naprotechnology jako kompleksowe spojrzenie na płodność i zdrowie ginekologiczne, [w:] Troska o człowieka, od naprotechnologii do pedagogiki, Wyd. Biblos, Tarnów 2010.
Kalus A., Bezdzietność w małżeństwie, Redakcja Wydawnictw Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Opolskiego, Opole 2002.
Mazur G., Aspekty moralne zapłodnienia In vitro w kontekście Instrukcji Dignitas Personae, [w:], Na skrzyżowaniu dróg, [red.] J. Mastalski, B. Mielec, Wydawnictwo Św. Stanisława BM, Kraków 2011.
Muszala A., Sztuczne zapłodnienie,[w:] Encyklopedia bioetyki, POLWEN, Radom 2009.
Orzeszyna J., Teologiczno-moralny aspekt niepłodności w małżeństwie, WN PAT, Kraków 2005.
Ryszka Ł., Problem in vitro w ujęciu pedagogicznym, [w:], Na skrzyżowaniu dróg, red. J. Mastalski, Mielec, Wydawnictwo św. Stanisława BM, Kraków 2011.
Sikora A., Życie ludzkie w fazie przedimplantacyjnej w dokumentach Rady Europy w aspekcie moralnym, Studia i materiały, Wydz. Teologiczny UAM, Poznań 2011.
Terlikowski T., Nadzieja na dziecko, czyli cała prawda o naprotechnologii, Fronda, Warszawa 2015.
Wojaczek M., Naprotechnologia wyrazem troski o zdrowie, [w:] Niepłodność zagadnienia interdyscyplinarne, red. Lichtenberg – Kokoszka E., Impuls, Kraków 2009.
Źródła internetowe:
Bezpłodność i niepłodność – choroby cywilizacyjne XXI wieku, http://planujedziecko.familie.pl/artykul/Bezplodnosc-i-nieplodnosc-choroby-cywilizacyjne-XXI-wieku,1069,1.html#ixzz40t37H9JV
www.popepaulvi.com.
Ośrodki adopcyjne, http://gosc.pl/doc/791140.Wykaz-Osrodkow-AdopcyjnoOpiekunczych-w-Polsce.
Sikora A., Życie ludzkie w fazie przedimplantacyjnej w dokumentach Rady Europy w aspekcie moralnym, Studia i materiały, Wydz. Teologiczny UAM, Poznań 2011.
—————————————————————————————————————-
1Por. A. Kalus, Bezdzietność w małżeństwie, Redakcja Wydawnictw Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Opolskiego, Opole 2002, s. 19.
2Por. Bezpłodność i niepłodność – choroby cywilizacyjne XXI wieku, http://planujedziecko.familie.pl/artykul/Bezplodnosc-i-nieplodnosc-choroby-cywilizacyjne-XXI-wieku,1069,1.html#ixzz40t37H9JV (z dnia 12.01.2016).
3 Por. A. Kalus, Bezdzietność w małżeństwie, Redakcja Wydawnictw Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Opolskiego, Opole 2002, s. 19.
4Tamże s. 18.
5Por. J. Orzeszyna, Teologiczno-moralny aspekt niepłodności w małżeństwie, Wydawnictwo Naukowe PAT, Kraków 2005, s.103-108.
6Por. A. Muszala, Sztuczne zapłodnienie,[w:] Encyklopedia bioetyki, POLWEN, Radom 2009, s. 570-579. Pronucleated Stage Transfer – zarodki w stadium 2-4 komórek przenosi się od strony szyjki macicy.
7Tamże. Zygote Intrafallopian Transfer – analogicznie jak do poprzedniej, lecz transfer zygot dokonuje się przez ujście brzuszne jajowodu.
8Tamże. Tubal Embryo Transfer – Zapłodnione zarodki przenoszone są laparoskopem do ujścia brzusznego jajowodu już w 24 godziny po zapłodnieniu.
9 Tamże. Trans Vaginal Tubal Embryo Stage Transfer – analogicznie jak TET, lecz zarodek przenoszony jest od strony szyjki macicy.
10Tamże. Gametes Intrafallopian Transfer – plemniki wprowadza się laparoskopem do jajowodu, gdzie następuje zapłodnienie – warunkiem jest drozność przynajmniej jednego jajowodu.
11Tamże. Fallopian Replacement of Eggs with Delayed Insemination – dojrzałe komórki jajowe pobierane z jajników laparoskopem i umieszcza w jajowodzie, następnie doprowadza się plemniki do macicy drogą pochwową.
12Tamże. Peritoneal Oocytes and Sperm Transfer – gamety męskie i żeńskie wstrzykiwane są do jamy otrzewnej a po zapłodnieniu zarodki trafiają do ujścia brzusznego jajowodu i przemieszczają sie do macicy.
13Tamże. Transcervical Oocyte and Sperm Transfer – pobrane gamety męskie i żeńskie wprowadzane są równocześnie przez szyjkę do macicy.
14Por. A. Sikora, Życie ludzkie w fazie przedimplantacyjnej w dokumentach Rady Europy w aspekcie moralnym, Studia i materiały, Wydz. Teologiczny UAM, Poznań 2011, s. 99-103.
15 Por. T. Terlikowski, Nadzieja na dziecko, czyli cała prawda o naprotechnologii, Fronda, Warszawa 2015, s. 89.
16NaProTechnologia – Natural Procreative Technology, NPT czyli wsparcie naturalnej prokreacji. W niniejszej pracy będzie używana spolszczona nazwa naprotechnologia.
17Zob. www.popepaulvi.com.
18 T. Terlikowski, Nadzieja na dziecko, czyli cała prawda o naprotechnologii, Fronda, Warszawa 2015, s. 90.
19Por. A. Juszczyk, Naprotechnology jako kompleksowe spojrzenie na płodność i zdrowie ginekologiczne, [w:] Troska o człowieka od naprotechnologii do pedagogiki, Wyd. Biblos, Tarnów 2010, s. 9-15.
20Tamże, s.11.
21Por. M. Barczentewicz, NaProTECHNOLOGYjako narzędzie do diagnostyki i leczenia niepłodności i innych chorób, [w:] Naturalne planowanie rodziny, red. W. Wieczorek, Instytut Nauk o Rodzinie KUL, Lublin 2008, s. 235.
22Por. Tamże s. 230.
23Por. Tamże s. 235.
24Por. M. Wojaczek, Naprotechnologia wyrazem troski o zdrowie, [w:] Niepłodność zagadnienia interdyscyplinarne, red. Lichtenberg – Kokoszka E., Impuls, Kraków 2009, s. 46.
25 Por. J. Orzeszyna, Teologiczno-moralny aspekt niepłodności w małżeństwie, WN PAT, Kraków 2005, s. 249-287.
26 Por. J. Orzeszyna, …253-254.
27Po. KKK 2379.
28G. Mazur, Aspekty moralne zapłodnienia In vitro w kontekście Instrukcji Dignitas Personae, [w:], Na skrzyżowaniu dróg, red. J. Mastalski, B. Mielec, Wydawnictwo Św. Stanisława BM, Kraków 2011, s. 111.
29Ł. Ryszka, Problem in vitro w ujęciu pedagogicznym, [w:], Na skrzyżowaniu dróg, red. J. Mastalski, B. Mielec, Wydawnictwo Św. Stanisława BM, Kraków 2011, s.123-124.
30 Por. C. Dolle, R. Neuburger, Po adopcji, W drodze, Poznań 2006, s. 65-73.
Artykuł Renata Laszko, Miłość a płodność – postęp a płodność. Dylematy współczesnych rodziców pochodzi z serwisu Traditio.pl.
]]>Artykuł Magdalena Gadamska-Kyrcz, Wychowawcza rola rodziców w obliczu szans i zagrożeń płynących z postępu technologicznego pochodzi z serwisu Traditio.pl.
]]>Gdzie indziej dostrzega się rodziców, którzy czasem być może chcąc mieć chwilę dla siebie2 lub po prostu zająć czymś dziecko – włączają mu bajkę i zostawiają pociechę sam na sam z treściami, które do niego docierają.
Postęp, który się dokonuje ma swoje zalety, jak i wady. Wydaje się, że najbardziej narażonymi na niebezpieczeństwa wynikające z nadużywania czy nieodpowiedniego korzystania ze współczesnych gadżetów są osoby młode, których osobowość dopiero kształtuje się pod wpływem różnego rodzaju czynników. Dzieci i młodzież potrzebują zatem odpowiedniego wzorca ze strony najbliższych im osób. Wiadomo, że do wiodących środowisk wychowawczych zalicza się rodzinę, w której to rodzice pełnią z reguły główną rolę w zakresie wychowania swoich dzieci. Powinni mieć oni jednak świadomość dotyczącą tego, jakie szanse i zagrożenia wiążą się z postępem technologicznym oraz odpowiednio wykorzystywać swoją wiedzę w procesie wychowania swoich dzieci.
Z jednej strony zauważyć można wiele zalet wynikających z używania nowoczesnych technologii. Dzięki dostępowi do Internetu rodzic może chociażby w szybki sposób, bez wychodzenia z domu wyszukać informacji na temat różnego rodzaju zajęć, które można wykorzystać w zabawie z dziećmi, ciekawych bajek, gier edukacyjnych czy ciekawostek ze świata nauki. Oczywiście, ważna jest tutaj umiejętność odpowiedniego wybierania wyszukanych treści, ponieważ trzeba mieć świadomość tego, że w Internecie nie wszystkie dane są rzetelne. Nierzadko można spotkać się między innymi z tak zwanymi fake newsami, czyli nieprawdziwymi, wiadomościami, które są „najczęściej rozpowszechniane przez tabloidy w celu wywołania sensacji, bądź zniesławienia kogoś (najczęściej polityka)”3. Ważnym zadaniem rodziców wydaje się zatem uświadamianie dzieci, że nie wszystkie informacje zawarte na stronach internetowych są zgodne z prawdą.
Innymi niebezpiecznymi treściami, z którymi dziecko może zetknąć się w sieci są chociażby materiały pornograficzne, treści zawierające przemoc i okrucieństwo, dyskryminacyjne czy promujące zachowania autodestrukcyjne4. Użytkownicy sieci narażeni są także na uzależnienie od Internetu zwane internetoholizmem5. Dziecko powinno być zatem informowane przez rodziców o zasadach bezpieczeństwa, do których można zaliczyć to, aby nie ufać osobom poznanym za pośrednictwem Internetu, szanować inne osoby w sieci, znajdować umiar w korzystaniu z Internetu, chronić swoją prywatność oraz mówić, jeśli coś jest nie tak6. Zagrożeniem dla współczesnego człowieka jest także fonoholizm, czyli uzależnienie o telefonów komórkowych7.
Pozytywną stroną szerokiego dostępu do Internetu czy telefonii komórkowej może być także łatwość skontaktowania się ze sobą. Jeżeli rodzice i dzieci posiadają odpowiednie urządzenia (np. smartfony) – mogą skontaktować się ze sobą nawet będąc oddalonym od siebie o wiele kilometrów. Z drugiej strony istnieje niebezpieczeństwo, że zbytnie zaabsorbowanie technologią może oddziaływać destruktywnie na relacje twarzą w twarz. Na jednym z „demotywatorów” dotyczących Internetu można przeczytać, że „łączy [on – przyp. M. G.] nas z ludźmi, którzy są daleko, a oddala od tych, którzy są blisko”8. Pojawiło się nawet określenie na sytuację, gdy ktoś ignoruje osobę z którą przebywa poprzez bawienie się w jej obecności telefonem czy tabletem9. Jest to phubbing10.
Zalet i wad korzystania z nowoczesnej technologii jest o wiele więcej. Wymienienie i opisanie ich wszystkich wymagałoby jednak opracowania znacznie obszerniejszego artykułu, czy nawet odrębnej publikacji. Wnioskiem, jaki może wynikać z przedstawionych wyżej rozważań może być to, że rodzice stają we współczesnym świecie przed niejednokrotnie niełatwym zadaniem, ponieważ z różnych stron mogą być oni „bombardowani” różnymi (nierzadko sprzecznymi) informacjami, także dotyczącymi wychowania dzieci oraz otaczani są technologią, która posiada nie tylko zalety, ale nieodpowiednie z niej korzystanie może wiązać się z licznymi niebezpieczeństwami. Na szczęście są jednak tacy rodzice, którzy starają się odpowiedzialnie korzystać z elektronicznych urządzeń i uczyć równie roztropnego używania ich przez dzieci. Najbardziej odpowiednim rozwiązaniem wydawać się może znalezienie tzw. „złotego środka”. Z jednej bowiem strony korzystanie z nowoczesnych urządzeń wydaje się w dzisiejszym świecie nieuniknione. Nie wolno bać się komputera, Internetu itp., ponieważ są to narzędzia, które mogą służyć dobrym celom (np. w zakresie edukacji). Z drugiej strony należy zachować tutaj pewną dozę ostrożności. Zbytnia ufność w to, że w sieci znajdują się wyłącznie rzetelne i niezagrażające człowiekowi treści wydaje się złudna. Rodzice odpowiedzialni za wychowanie swoich dzieci powinni zatem kierować się w życiu codziennym dużą roztropnością, ale również być dla dzieci dobrym przykładem. Wiadomo przecież, że młody człowiek obserwuje jak zachowuje się jego rodzic i może go naśladować. Warto również znajdować różnego rodzaju pomysły na wspólne spędzanie czasu z całą rodziną (w świecie realnym, a nie wirtualnym), co nie tylko przyczynić się może do tego, że dziecko poznawać będzie różnego rodzaju formy spędzania wolnego czasu, ale również do umocnienia więzi pomiędzy poszczególnymi członkami rodziny.
1 Z danych GUS wynika, że w Polsce w 2018 r. dostęp do Internetu miało 84,2% gospodarstw domowych, za:
Coraz więcej Polaków może pochwalić się stałym dostępem do sieci(dostęp: 05.02.2019 r.).
2 W dzisiejszym świecie niektórzy mogą uzależnić się chociażby od pracy (pracoholizm) i nie poświęcają dostatecznej uwagi swoim dzieciom. Szerzej na temat pracoholizmu np.: M. Gadamska, Pracoholizm jako zagrożenie dla systemu rodzinnego
Badania i Rozwój Młodych Naukowców w Polsce. Nauki humanistyczne i społeczne. Część II, Red. J. Leśny, J. Nyćkowiak, Wydaw. Młodzi Naukowcy, Poznań 2016, s. 12-18.
3 https://sjp.pwn.pl/ciekawostki/haslo/fake-news;6368870.html (dostęp: 05.02.2019 r.).
4 http://www.dzieckowsieci.pl/ (dostęp: 05.02.2019 r.).
5 Szerzej: S. Kozak, Patologia cyfrowego dzieciństwa i młodości. Przyczyny, skutki, zapobieganie w rodzinach i w szkołach, Wydaw. Difin, Warszawa 2014.
6 https://sieciaki.pl/warto-wiedziec/zasady-bezpieczenstwa (dostęp: 05.02.2019 r.).
7 Szerzej: S. Kozak, Patologia fonoholizmu: przyczyny, skutki i leczenie uzależnienia dzieci i młodzieży od telefonu komórkowego, Wydaw. Difin, Warszawa 2013; S. Kozak, Patologia cyfrowego…, dz. cyt.; dzieciństwa i młodości. Przyczyny, skutki, zapobieganie w rodzinach i w szkołach, Wydaw. Difin, Warszawa 2014; M. Gadamska, Fonoholizm jako zagrożenie dla uczniów szkół gimnazjalnych [w:] Zagrożenia dla rozwoju współczesnej młodzieży, red. W. Walc, wydaw. UR, Rzeszów 2015, s. 109-119.
8 https://demotywatory.pl/4372296/Laczy-nas-z-ludzmi-ktorzy-sa-daleko (dostęp: 05.02.2019 r.).
9 M. Górazda, Skończ z tym phubbingiem, http://martagorazda.pl/skoncz-z-tym-phubbingiem/ (dostęp: 05.02.2019 r.).
10 Szerzej: M. Gadamska, Phubbing wśród młodzieży licealnej, [w:] Uzależnienia wśród dzieci i młodzieży. Wybrane problemy, red. W. Walc, Wydaw. UR, Rzeszów 2016, s. 65-79.
Bibliografia:
Gadamska M., Fonoholizm jako zagrożenie dla uczniów szkół gimnazjalnych [w:] Zagrożenia dla rozwoju współczesnej młodzieży, red. W. Walc, wydaw. UR, Rzeszów 2015, s. 109-119.
Gadamska M., Phubbing wśród młodzieży licealnej, [w:] Uzależnienia wśród dzieci i młodzieży. Wybrane problemy, red. W. Walc, Wydaw. UR, Rzeszów 2016, s. 65-79.
Gadamska M., Pracoholizm jako zagrożenie dla systemu rodzinnego
Badania i Rozwój Młodych Naukowców w Polsce. Nauki humanistyczne i społeczne. Część II, Red. J. Leśny, J. Nyćkowiak, Wydaw. Młodzi Naukowcy, Poznań 2016, s. 12-18.
Górazda M., Skończ z tym phubbingiem, http://martagorazda.pl/skoncz-z-tym-phubbingiem/ (dostęp: 05.02.2019 r.).
http://www.dzieckowsieci.pl/ (dostęp: 05.02.2019 r.).
https://demotywatory.pl/4372296/Laczy-nas-z-ludzmi-ktorzy-sa-daleko (dostęp: 05.02.2019 r.).
https://sieciaki.pl/warto-wiedziec/zasady-bezpieczenstwa (dostęp: 05.02.2019 r.).
https://sjp.pwn.pl/ciekawostki/haslo/fake-news;6368870.html (dostęp: 05.02.2019 r.).
Coraz więcej Polaków może pochwalić się stałym dostępem do sieci(dostęp: 05.02.2019 r.).
Kozak S., Patologia cyfrowego dzieciństwa i młodości. Przyczyny, skutki, zapobieganie w rodzinach i w szkołach, Wydaw. Difin, Warszawa 2014.
Kozak S., Patologia fonoholizmu: przyczyny, skutki i leczenie uzależnienia dzieci i młodzieży od telefonu komórkowego, Wydaw. Difin, Warszawa 2013.
Artykuł Magdalena Gadamska-Kyrcz, Wychowawcza rola rodziców w obliczu szans i zagrożeń płynących z postępu technologicznego pochodzi z serwisu Traditio.pl.
]]>
Artykuł Wergiliusz, Cytat dnia pochodzi z serwisu Traditio.pl.
]]>Artykuł Wojciech Olejnik, W krainie magnackiego przepychu pochodzi z serwisu Traditio.pl.
]]>W epoce renesansu władali miastem Stadniccy, wśród których szczególnie złą sławą zabłysnął Stanisław znany pod pseudonimem diabła łańcuckiego. Tytuł ten pojawił się nie przypadkowo, gdyż pan Stanisław był jednym z największych awanturników ówczesnej Rzeczypospolitej, albowiem prowadził zaciekłe wojny podjazdowe ze swoimi sąsiadami, właścicielami Rzeszowa, Leżajska, jak również napadał na liczne wioski i miasteczka.
Rodem, któremu Łańcut zawdzięcza bardzo wiele, byli Lubomirscy. Jeden z jego najwybitniejszych przedstawicieli, marszałek wielki koronny Stanisław Lubomirski, człek bardzo majętny, właściciel kilkunastu miast i ponad trzystu wsi, w latach 1629 1641 postawił tuż obok centrum Łańcuta monumentalną magnacką rezydencję, która pod panowaniem Jerzego Sebastiana Lubomirskiego stała się potężną warownią nie możliwą do zdobycia dla wojsk szwedzkich oraz oddziałów księcia Jerzego II Rakoczego. Owe fortyfikacje tworzył Tyrmand z Gamerren, jeden z najwybitniejszych wówczas zagranicznych specjalistów w tym zakresie, zamieszkujący na terenie Polski.
Wspaniała magnacka rezydencja stoi do dziś dzielnie opierając się niszczycielskiemu działaniu czasu. Warto zobaczyć ów cenny zabytek Rzeczypospolitej epoki baroku i klasycyzmu. Zwiedzając go ujrzymy wspaniałe wnętrza i wyposażenie mówiące w jakim przepychu mieszkali właściciele rezydencji. Znajdują się tu cenne meble, obrazy i inne dzieła sztuki. Podziwiać można salę balową, jadalnie wielką, salę kolumnową, galerię rzeźb, chińskie pokoje, oraz jedyny w Polsce zachowany Teatr Dworski. Zamek mieści również liczącą 22 tysiące woluminów bibliotekę magnacką, a w przylegających do niego budynkach obejrzymy imponującą kolekcję pojazdów konnych, przenosząc się tym samym do epoki o wiele dłuższych niż dzisiaj, nieco mniej komfortowych, pełnych jednak swoistego uroku podróży.
Nie można zapomnieć o wspaniałym, porośniętym starymi drzewami 36 hektarowym parku, powstałym na przełomie XVIII i XIX wieku, gdy pieczę nad zamkiem sprawował Stanisław Lubomirski (jeden z potomków marszałka koronnego) z żoną Izabelą. Wówczas to monumentalna ufortyfikowana rezydencja stała się pałacem otoczonym zielenią, w której nie brakuje nawiązujących do klasycyzmu elementów rzeźbiarskich. Powstał w tym czasie ogród włoski, zwierzyniec i folwark. Dzięki Izabeli Łańcut stał się jednym z najważniejszych polskich ośrodków kulturotwórczych.
Na terenie zamku już wówczas miały miejsce, kontynuowane do dziś, koncerty muzyki oraz przedstawienia teatralne.
Lubomirscy byli fundatorami nie tylko obiektów katolickiego kultu sakralnego. Zawdzięczamy im jedną z najpiękniejszych w Polsce synagogę, postawioną tuż obok łańcuckiego zamku w drugiej połowie wieku XVIII. Dziś synagoga jest pięknie odrestaurowana, a jej wnętrza zdobi przepiękna oparta na czterech filarach bima, wspaniałe sklepienia, freski oraz przedmioty kultu religijnego.
Przez wiek XIX, XX, aż do roku 1939 Łańcutem zarządzali Potoccy, którzy przebudowali zamek wzbogacając go o łaźnię rzymską, saunę, wanny, sale gimnastyczne. Ród Potockich, ludzi wszechstronnie wykształconych, przyczynił się też do ożywienia gospodarczego miasta. Za ich kadencji powstał tu browar, fabryka likierów oraz cukrownie, rafinerie spirytusu, chmielarnie, i spichlerze. Impulsem rozwojowym była budowa kolei lwowsko-krakowskiej w połowie XIX wieku.
Lata początków wieku XX oraz czas międzywojnia to czas modernizacji pomieszczeń pałacowych. Rezydencja łańcucka stała się jedną z najbardziej luksusowych w całej Europie goszcząc tak znane persony arystokracji, jak choćby arcyksiążęta Rudolf oraz Franciszek Ferdynand.
Lata II wojny światowej nie spowodowały większych zniszczeń w obrębie miasta i zespołu pałacowego. Ostatni z właścicieli po II wojnie światowej wyjechał z Polski i zmarł w roku 1958.
Pamiątką świetności miasta są podominikańskie budynki klasztorne wzniesione w 1657 roku za sprawą Teodora Lubomirskiego i opuszczone przez zakonników po pożarze, jaki miał miejsce w roku 1820. Te dziś nieco zapomniane, o murach grubością sięgających 2 metrów, zabudowania służyły – po wyprowadzaniu zakonu kaznodziejskiego – przez sto lat jako szpital, będąc również siedzibą rozmaitych urzędów, oraz (druga poł. XX w, do dziś) domu wycieczkowego PTTK.
Dawny kościół dominikanów przebudowali Austriacy dzieląc budynek świątyni na dwie kondygnacje. Przekazy legendarne głoszą, że pod kompleksem klasztornym znajdowały się katakumby oraz przejście podziemne łączące zakonników z zamkiem i kościołem parafialnym.
Jak już wspomniano, obecne zabudowania podominikańskie, powstały w czasie wojen szwedzkich. Historia bytności uczniów św. Dominika na omawianym miejscu jest dość burzliwa. Sam zakon istniał tu od wieku XIV. W epoce renesansu (XVI wieku) Dominikanie zostali wypędzeni za sprawą Krzysztofa Pileckiego, właściciela Łańcuta, który przekształcił klasztorne zabudowania w świątynię protestancką. Zakonnicy tu jednak powrócili w pierwszej połowie wieku XVII (1621), ażeby znowu utracić swoje dobra w rezultacie najazdu wojsk księcia Jerzego Rakoczego. Po tych wojennych perturbacjach zakonnicy ponownie przybyli rezydując tu do drugiego dziesięciolecia wieku XIX.
Także i powstały w końcu XV stulecia murowany, na miejscu wcześniejszego drewnianego, kościół parafialny pod wezwaniem św. Stanisława Biskupa ma burzliwą historie, gdyż od lat 70 XVI wieku był on zborem protestanckim, odzyskanym przez katolików ponad pięćdziesiąt lat później.
Obecna bryła kościoła ma nieco ponad sto lat. Powstała ona w rezultacie przebudowy uwzględniającej dawne mury świątyni. We wnętrzu znajduje się cudami słynący obraz Matki Bożej Szkaplerznej oraz XVII-wieczna chrzcielnica.
Podróż do Łańcuta jest urokliwą wędrówką do świata, który już dziś nie istnieje. Warto go poznać dla poszerzenia swych horyzontów i kształtowania wrażliwości na piękno. Rezydencja łańcucka, poza historycznymi walorami, stanowi znakomity przykład mistrzostwa architektury krajobrazu.
Artykuł Wojciech Olejnik, W krainie magnackiego przepychu pochodzi z serwisu Traditio.pl.
]]>Artykuł Statut Fundacji Ruchu ku Cywilizacji Miłości im. Stanisława Pruszyńskiego w Krakowie (oprac. Monika Ogorzałek) pochodzi z serwisu Traditio.pl.
]]>I Postanowienia ogólne
1. Fundacja Ruchu ku Cywilizacji Miłości im. Stanisława Pruszyńskiego w Krakowie, w dalszej części zwana Fundacją, została powołana przez uczestników Ruchu ku Cywilizacji Miłości – zwanych dalej fundatorami, aktem notarialnym z dnia 13.11.1991 r. nr rep. A 1145/91 sporządzonym w Państwowym Biurze Notarialnym w Krakowie.
2. Siedzibą fundacji jest miasto Kraków, a terenem działania cały obszar Rzeczpospolitej Polskiej oraz zagranica.
3. Status Fundacji
3.1. Fundacja posiada osobowość prawną na podstawie ustawy z dnia 6.04.1984 r. o Fundacjach (Dz. U. 21 poz. 97), jej nowelizacji oraz ustawy z dnia 5 sierpnia 2015 r. o zmianie ustawy o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie oraz ustawy o Fundacjach. Działa na zasadach pożytku publicznego i działa na zasadach ustalonych niniejszym statutem.
3.2. Nadzór nad Fundacją sprawuje Minister Edukacji Narodowej.
4. Czas trwania Fundacji nie jest ograniczony.
5. Fundacja używa pieczątki okrągłej z napisem w obwolucie – Fundacja Ruchu ku Cywilizacji Miłości im. Stanisława Pruszyńskiego – wewnątrz obwodu poziomy symbol graficzny CM oraz pieczątki podłużnej z nazwą i adresem Fundacji.
II Cele i zadania Fundacji
6. Celem Fundacji jest rozpowszechnienie idei Cywilizacji Miłości zgodnie z przyjętą w Ruchu Społecznym ku Cywilizacji Miłości hierarchią wartości ujętą w następujących prymatach:
Prymat osoby nad rzeczą,
Prymat więcej być nad więcej mieć,
Prymat etyki nad techniką,
Prymat miłosierdzia nad sprawiedliwością.
6.1. Fundacja będzie krzewić postawy dostrzegania drugiego człowieka, jego problemów, potrzeb i udzielanie mu pomocy zgodnie z zasadami etyki chrześcijańskiej oraz tego co służy humanizacji stosunków międzyludzkich.
7. Cel określony w punkcie 6. Fundacja urzeczywistnia poprzez:
7.1. Prowadzenie działalności wydawniczej.
7.2. Wspieranie działalności społecznej szkół.
7.3. Czynna pomoc chorym w szpitalach, domach starców i domach opieki społecznej oraz wspomaganie potrzebujących w domach prywatnych.
7.4. Wspomaganie materialne osób pozostających bez dostatecznych źródeł utrzymania.
7.5. Organizowanie sympozjów odczytów, wycieczek, pielgrzymek, obozów.
7.6. Prowadzenie klubów CM, wypożyczalni książek, czasopism, taśm.
7.7. Prowadzenie kasy samopomocy.
Artykuł Statut Fundacji Ruchu ku Cywilizacji Miłości im. Stanisława Pruszyńskiego w Krakowie (oprac. Monika Ogorzałek) pochodzi z serwisu Traditio.pl.
]]>Artykuł Arystoteles, Cytat Dnia pochodzi z serwisu Traditio.pl.
]]>Artykuł Arystoteles, Cytat Dnia pochodzi z serwisu Traditio.pl.
]]>