Służba (servitium, ministerium) była zazwyczaj czynnością ciężką i upokarzającą. Słudzy to często niewolnicy, całkowicie zależni od swego pana, stanowiący jego własność. Słusznie zlikwidowano ten stan, chociaż trwał on zbyt długo, mimo że stał w całkowitej sprzeczności z wrodzoną godnością każdego człowieka, którą Pismo Święte jeszcze podnosi, określając człowieka jako obraz Boga i Jego dziecko.

Być może wpływ na podtrzymywanie stanu służby, niewolnictwa miały słowa Pana Jezusa wzywające do postawy służby: „Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie sługą (minister) waszym. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem (servus) wszystkich” (Mk 10,43-44). Były one motywowane przykładem samego Jezusa: „Bo i Syn Człowieczy nie przyszedł, aby mu służono (ministraretur), lecz żeby służyć (ministraret)” (Mk 10,45); „Otóż Ja jestem pośród was jako ten, kto służy (ministrat)” (Łk 22,27).

Trzeba jednak pamiętać, że słowa te skierował Jezus do uczniów, kiedy zabiegali o pierwsze miejsca pośród siebie i w królestwie Jezusa, a więc o prestiż i władzę. Jezus wyjaśniał, że tak rozumują władcy narodów, którzy uciskają ludzi i dają im odczuć swą władzę. Zdaniem Jezusa wielkość człowieka nie polega na tym, że obsługuje go wielu, ale na tym, że człowiek potrafi obsłużyć nie tylko siebie, ale i innych. Wskazał tym samym, że władza jest służbą na rzecz drugich, o czym przypomina nazwa minister (sługa) odnoszona do piastujących publiczne urzędy. W życiu publicznym nie powinno wszystko kręcić się wokół rządzącego, lecz wszyscy łącznie z nim powinni się kręcić wokół dobra wspólnego. Wezwanie Jezusa do służby nie upoważnia zatem do tego, by robić innych swoimi sługami, ale wzywa do tego, by umieć dobrowolnie służyć innym.

Służyć nie oznacza jednak spełniać zachcianki innych, lecz przysparzać im prawdziwego dobra. Powinniśmy zawsze rozważyć, kierując się rozumem i wiarą, co jest dobrem dla drugiego w danej sytuacji i jak je zrealizować, wsłuchując się w głosy tych, którym mamy pomóc. Taka służba nie jest spełniana pod przymusem, lecz wypływa z miłości do drugiego i świadczy o wielkości człowieka, bo nie zacieśnia on swego spojrzenia tylko do swoich spraw, ale widzi też problemy innych. Oczywiście, służąc innym, nie można zapominać o własnych sprawach.

Ten, kto mądrze i ochotnie służy, pokazuje nie tylko dobrą wolę, ale też swoje kompetencje. Zdobywa przez to autorytet i wpływ na innych. Zauważył to i wyraził Publiliusz Syrus (I wiek przed Chr.) w 544 sentencji: Qui docte servit, partim dominatum tenet – Kto umiejętnie służy, posiada część władzy. Paradoksalnie więc, jak to często bywa ze słowami Jezusa, kto służy, ten rzeczywiście jest wielki i posiada władzę uznaną i przyjmowaną przez innych. W tym duchu trzeba rozumieć tytuł papieży Servus servorum Dei – Sługa sług Bożych używany od św. Grzegorza I Wielkiego (590-604) czy bycie ministrantem – sługą ołtarza.

Inną sprawą jest dobrowolna służba komuś wielkiemu czy jakiejś ważnej sprawie. Taka służba uszlachetnia, nobilituje człowieka. Biblijne określenie „sługa Boga” jest tytułem zaszczytnym, odnoszonym do Abrahama, Mojżesza, Dawida, Jezusa, Maryi, Pawła. Wyraża oddanie i bliskość z Bogiem. Taka relacja nie odbiera człowiekowi godności czy wolności, ale je umacnia. Servire Deo regnare est – Służyć Bogu to królować (Jan Chryzostom Pasek, Pamiętniki). Podporządkowanie się, służenie wielkim wartościom: prawdzie, sprawiedliwości, miłości również nobilituje człowieka i poszerza jego wolność. Servi legum sumus, ut liberi esse possimus – Jesteśmy sługami praw, abyśmy mogli być wolni (Cyceron, Mowa Pro Cluentio 53).

Służba może więc mieć różne znaczenia i oblicza. Służba przymusowa i w złej sprawie poniża i zniewala. Służba dobrowolna i na rzecz dobra uszlachetnia i czyni człowieka bardziej wolnym wewnętrznie i zewnętrznie. Taka służba kosztuje, człowiek spala się jak świeca. Aliis inserviendo consumor – Służąc innym, tracę siebie. Ale zgodnie z paradoksalnymi znów słowami Chrystusa, „kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je” (Mt 10,39). Służbę Chrystusowi, który jest prawdą, sprawiedliwością, miłością, świętością, warto podejmować, bo prowadzi do pełni człowieczeństwa i życia.

Udostępnij