Ks. dr hab. Stanisław Wronka

Integralny rozwój człowieka i świata

Łaciński rzeczownik progressus pochodzi od czasownika progredior („iść naprzód, występować, zmierzać do czegoś, czynić postępy, rozwijać się”) i oznacza dosłownie „ruch do przodu, występ w jakiejś strukturze, wychodzenie z domu”, a w sensie metaforycznym „rozwój, postęp (np. w studiach, wieku…)”. Nasz świat jest w ciągłym ruchu, zmienia się, rozwija. Teoria ewolucji mówi o rozwoju świata na przestrzeni wielu milionów lat, zwłaszcza istot żywych: roślin, zwierząt i ludzi. Nauki przyrodnicze nie znają odpowiedzi, jak długo kosmos będzie istniał i jaki przyjmie kształt jako całość i poszczególne jego byty, czy znajdzie jakiś koniec. Rozwój konkretnych istot żywych jest łatwiej zauważalny, bo one rodzą się, wzrastają i obumierają, mając wcześniej możliwość przekazania życia następnym osobnikom. Rośliny podlegają przy tym cyklicznym rozwojom – na wiosnę odżywają, wydają liście, kwiaty i owoce, a jesienią w pewnym stopniu obumierają.

Najwyraźniej rozwój widać u człowieka. Jest w nim dążenie do ulepszania siebie i świata, do przekraczania swoich ograniczeń, jest w nim pragnienie doskonałości. Wprawdzie pojedynczy człowiek rodzi się, dojrzewa fizycznie, umysłowo i duchowo, a potem odchodzi z widzialnego świata, przekazując wcześniej życie swoim potomkom. Podobnie dzieje się z narodami, jak zauważył Lukrecjusz (97-55 przed Chr.): Augescunt aliae gentes, aliae minuuntur (…) et quasi cursores vitai [= vitae, jest to dawny genetivus singularis] lampada tradunt – „Wzrastają jedne narody, inne marnieją i jak gońcy przekazują pochodnie życia” (De rerum natura 2,77-79). Można jednak na przestrzeni wieków czy ostatnio nawet dziesięcioleci zauważyć rozwój w świecie ludzkim na różnych poziomach: naukowym, technicznym, gospodarczym, kulturowym, społecznym, politycznym. Poszerza się ludzka wiedza, otwierają się nowe możliwości techniczne, a to umożliwia zmiany w kulturze, gospodarce, w ustroju społecznym i politycznym. Poprzez swoją działalność człowiek wpływa też na kształt świata nieożywionego, potrafi w pewnym stopniu regulować zachodzące w nim procesy.

Najbardziej ludzki postęp dotyczy wymiaru moralnego i duchowego, a jest on najtrudniejszy, bo nie można jego rezultatów przekazać wprost drugiemu człowiekowi. Każdy musi się starać dążyć do doskonałości moralnej, do której najmocniej wzywa Chrystus. Doskonałość ta zasadza się na miłości Boga i bliźniego (Rz 13,10; 1 Kor 12,31), a jej wzorem ma być sam Bóg (Mt 5,28) i Chrystus (Ef 4,13; Kol 1,28). W Nich człowiek może taką doskonałość osiągnąć, a tym samym dokonać największego postępu. „Bo cóż za korzyść dla człowieka, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie?” (Łk 9,25). Moralny i duchowy postęp jest także najbardziej brzemienny w skutkach. Jeśli bowiem zabraknie w ludziach ducha sprawiedliwości i miłości, to cały postęp naukowy, techniczny i gospodarczy będzie wykorzystywany przeciwko człowiekowi i narodom i może stać się narzędziem zniszczenia, a nie budowania i ulepszania. Jak zauważa Sobór Watykański II, „postęp, będący wielkim dobrem dla człowieka, niesie jednak ze sobą ogromną pokusę. Na skutek bowiem zakłócenia hierarchii wartości i pomieszania dobra ze złem poszczególni ludzie i grupy uznają jedynie to, co odnosi się do nich, nie uznają zaś tego, co dotyczy innych, przez co świat nie jest już miejscem prawdziwego braterstwa, gdyż wzrastająca potęga ludzkości grozi nawet zniszczeniem rodzaju ludzkiego” (Konstytucja duszpasterska o Kościele w świecie współczesnym, nr 37).

Dążenie do rozwoju człowieka i świata jest zgodne z zamysłem Boga. Człowiek otrzymał zadanie, aby doskonalić siebie i świat (Rdz 1,28; 2,15). Semper in altum – Zawsze w górę / do głębi (por. Łk 5,4) to hasło, które powinno przyświecać każdemu człowiekowi. Znane jest powiedzenie, że kto nie postępuje naprzód, ten się cofa. Nie może to być jednak postęp jednostronny, tylko materialny, ale musi obejmować także wymiar moralny i duchowy i być zgodny ze zdrowym myśleniem i słowem Bożym. Nie można dokonywać zmian dla samych zmian ani zakładać, że wszystko, co nowe, jest automatycznie lepsze od tego, co było dotychczas. Taki ślepy i niepełny postęp może w rzeczywistości okazać się regresem. Natomiast integralny rozwój człowieka i świata wpisuje się w zamysł Boga. „Jakkolwiek postęp ziemski należy starannie odróżniać od wzrostu królestwa Chrystusa, o ile jednak może się przyczynić do lepszego urządzenia społeczeństwa ludzkiego, ma on wielkie znaczenie dla królestwa Bożego” (tamże, nr 39). Jeśli ktoś oddaje się ziemskiej służbie ludziom, przygotowuje budulec królestwa niebieskiego (por. tamże, nr. 38).

Nasz świat przemija (1 Kor 7,31; 1 J 2,17), ale Nowy Testament zapowiada nowe niebo i nową ziemię (2 Kor 5,17; 2 P 3,13; Ap 20,11; 21,1). W świetle słowa Bożego stworzony przez Boga świat zdąża ku pełni dzięki Chrystusowemu odkupieniu, rozwija się, aby osiągnąć zamierzony przez Boga kształt. Człowiek jest powołany, aby zaangażować się w to dzieło i uczestniczyć w jego owocach. Oczekuje takiej współpracy Bóg, który na początku powierzył świat człowiekowi. A na objawienie się synów Bożych oczekuje świat, który „aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia” (Rz 8,22). Pragnienie rozwoju i doskonałości drzemiące w człowieku znajduje potwierdzenie i możliwość realizacji w planie Bożym. Jeśli człowiek podejmie mądrze i solidarnie tę otwartą perspektywę, osiągnie wraz ze światem pełny rozwój.

Udostępnij