Opublikowano:

Traditio 8 – zapowiedź

Władza jest służbą. Władanie, to znaczy służenie. Pierwsza miłość władcy, to miłość ku tym, nad którymi władzę sprawuje. Gdyby tak było, gdyby ta wielka prawda chrześcijańska nareszcie weszła w życie, gdyby władza była moralna, gdyby zasady urzędowania kierowały się etyką chrześcijańską, jakże inaczej wyglądałoby życie i współżycie, praca i współpraca.. [1]

 Jan Paweł II 

 

Kiedy zacznie się era chrześcijańskiej władzy. W ilu domach wprowadza się proponowaną w powyższym cytacie etykę? Które instytucje czynią z niej tzw. dobrą praktykę? Władza jako służba, ta, o której mówił Papież Polak, to idea, która rzeczywiście mogłaby zmienić oblicze świata. Samo kierowanie się miłością – w przeciwieństwie do podążania za własnym interesem, pragnieniem kontroli, udogodnień, sławy czy pieniędzy – byłoby rewolucyjnym podejściem do władzy. Czym mogę ci służyć? Czego potrzebujesz? Jak ci pomóc? Co mogę dla ciebie zrobić? – często słyszymy takie pytania od osób, które mają nad nami władzę? A co najważniejsze, ile razy sami je wypowiadamy? O tak, mamy okazję, żeby to robić…

 

Oktawia Galbierska

 


[1] Cyt. za: Kardynał Stefan Wyszyński, Sumienie prawe u podstaw odnowy życia narodowego. Warszawa 6 I 1981, w: tenże, Kościół w służbie Narodu. Nauczanie Prymasa Polski czasu odnowy w Polsce, sierpień 1980 – maj 1981, Rzym 1981, s. 176.

Opublikowano:

A brief summary on my internship at the Conference of European Churches

Tekst: Oleksandr Uigeli

From the 1st of July 2007 till the 31st of August I carried out my internship at the Conference of European Churches (CEC) in Brussels. I worked at the Thematic Reference Group on Ecclesiology and Theological Dialogue.
My everyday tasks were defined and supervised by Ms. Katerina Pekridou, a dialogue secretary of the CEC. From the very beginning of my internship I was engaged in a research regarding perception of the Charta Oecumenica by member churches and dialogue partners of the CEC. The Charta Oecumenica is the main document presenting guidelines for ecumenical cooperation between churches in Europe. The document was issued jointly by the CEC and the Council of the Bishops’ Conferences of Europe (CCEE) in 2001. My research resulted in a report on the reception of the document, that (I hope) can be used by the CEC to evaluate practical implementation of guidelines for ecumenical cooperation and to introduce relevant information during the General Assembly in 2018. During the research, I had an opportunity to study the text of the Charta Oecumenica and to get acquainted with the information on the activity of member churches and dialogue partners of the CEC.
Besides the research, I participated in a considerable number of meetings with representatives of partner organizations of the CEC, such as: Eurodiaconia, Quakers, the Commission of the Bishops’ Conferences of the European Community (COMECE), and the Evangelical Church in Germany (EKD).
I attended the discussion on the future of Europe, organized in the building of the European Commission. A week later, I participated in the conference on the future of Europe in Germany. During the conference, I had an opportunity to briefly present ecumenical situation in Ukraine.
During my internship, I had the opportunity to become acquainted with the main areas of activity of the CEC, as well as with its organizational structure. I studied the history of the organization, and some documents regarding different dimensions of its activity.
The main positive side of my internship is deepening of my knowledge in the area of inter-church cooperation. Before my internship at the CEC, I had a very vague understanding of ecumenical cooperation between churches in Europe from the practical perspective. Work at the CEC helped me to realize the importance and difficulties of ecumenism. The experience of work at the CEC would help me in writing my PhD dissertation.
One more important fact, that should be mentioned: I worked in a very friendly and pleasant environment in which everyone: form the Secretary General to the trainee is treated as an important part of the whole CEC’s family.
Thank You for this opportunity!

 

Lato w Brukseli

Lato dla studenta to nie tylko dobra pora na wypoczynek, ale również jest to czas, kiedy możemy skorzystać z różnych możliwości zdobycia doświadczenia zawodowego. Uniwersytet Papieski Jana Pawła II w Krakowie, gdzie studiuję teologię daje taką możliwość w ramach programu Erasmus +. Chciałbym krótko przedstawić własną relację z wyjazdu do Brukseli w ramach tego programu.
W tym roku zdecydowałem się na odbycie praktyki w Konferencji Kościołów Europejskich w Brukseli. Głównym powodem mojego zainteresowania ww. organizacją była moja praca doktorska związana z dziedziną ekumenizmu. Konferencja Kościołów Europejskich już przez wiele lat jest platformą, na której większość Kościołów chrześcijańskich w Europie współpracuje w dziedzinie ekumenii.
Podczas trwania praktyki moim głównym zadaniem było opracowanie wspólnego dokumentu Kościoła katolickiego i członków Konferencji Kościołów Europejskich pod tytułem “Karta Ekumeniczna”. Wynikiem tego opracowania był raport na temat wypełnienia przez Kościoły członkowskie i ustalonych zasad prowadzenia dialogu ekumenicznego w Europie.
Obok pracy nad ww. dokumentem miałem możliwość uczestniczyć w konferencji ekumenicznej pomiędzy Kościołami protestanckimi oraz prawosławnymi na temat przyszłości Europy zorganizowanej w Niemczech. Podczas konferencji brałem udział we wspólnej modlitwie ekumenicznej.
Odbywając praktyki w Brukseli, odwiedziłem instytucje Unii Europejskiej oraz wiele organizacji przedstawiające interesy różnych Kościołów oraz wspólnot religijnych (Kościoła katolickiego, Kościoła ewangelicko-augsburgskiego, religijnego towarzystwa przyjaciół, etc.), w Konferencji Kościołów Europejskich oraz Unii Europejskiej.
W czasie trwania moich praktyk zawsze towarzyszyła mi dobra atmosfera w środowisku pracowników Konferencji Kościołów Europejskich. Każdy pracownik jest traktowany jako członek jednej wielkiej rodziny organizacji.
Praktyki w Brukseli dały mi również możliwość podróżowania. Odwiedziłem wiele ciekawych miejsc w Belgii i Francji.
Jestem bardzo zadowoli z mojego wyjazdu do Brukseli. Zdobyłem nowe doświadczenie w dziedzinie ekumenii, spotkałem interesujących ludzi, odwiedziłem wiele różnych miejsc. Polecam wszystkim studentom korzystanie z możliwości, jakie daje program Erasmus +.

Na zdjęciu: od lewej: Katerina Pekridou- sekretarz w sprawach dialogu z Kościołami, Oleksandr Uigeli – doktorant Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie, Fr. Heikki Huttunen – Sekretarz Generalny Konferencji Kościołów Europejskich.

Autor zdjęcia: Henrik Hansson, koordynator ds. komunikacji

 

Opublikowano:

Traditio 7 (zapowiedź)

Wstęp: Katarzyna Łuszczak

Człowiek jaki jest, każdy widzi. Głowa, kończyny, korpus, a w środku całkiem nieźle działający mechanizm, który zawdzięczamy matce ewolucji. Jednak homo sapiens to nie tylko biologia, o czym zapewne przekonali się już nasi przodkowie, gdy wyszli z jaskiń i w końcu spojrzeli w rozgwieżdżone niebo. Kim jesteśmy? Jakie jest nasze miejsce na Ziemi? Jaki jest cel naszego istnienia? Te i inne pytania zaprzątają głowy filozofów i zwykłych ludzi od wieków. A jak nasz gatunek radzi sobie z odpowiedziami na te pytania? Patrząc na stosy wciąż nowo powstających filozoficznych rozpraw, filmów czy książek – można odnieść wrażenie, że wciąż jesteśmy dalej niż bliżej.

W starożytności życiem człowieka rządziło fatum, przed którym nie było ucieczki. Dla Platona człowiek składał się z materialnego ciała, więzienia dla duszy, które ograniczało poznanie. Nieświadomy otaczającego go świata człowiek, trwonił czas ufając niedoskonałemu poznaniu zmysłowemu, które pozwalało tylko na oglądanie cieni na ścianach. Podczas gdy by poznać prawdziwy świat, należało zaufać racjonalnemu poznawaniu i wyjść z jaskini.

Jak się okazuje, komplikowanie sobie życia pytaniami o naturę człowieka, to nie tylko zachodni wynalazek… W konfucjańskich Chinach, ideałem był człowiek szlachetny, podtrzymujący rytuały, dzięki którym świat trwał w harmonii. Jednak tuż obok konfucjanizmu rozwinął się taoizm, w którym ludzie powinni podążać za Dao, drogą cnoty. Czym jest Dao? Czymś… niezdefiniowanym, gdyż Dao, które mogłoby zostać wypowiedziane, nie jest wiecznym Dao, a człowiek powinien zachować daleko posuniętą wstrzemięźliwość, dać ponieść się nurtowi i po prostu „nie działać”. W buddyzmie, chodzi o wyzwolenie się od cierpienia i przerwanie niekończącego się koła reinkarnacji, poprzez doznanie osiągniętego własnymi siłami oświecenia, bez boskiej interwencji. Jak to osiągnąć? Japoński mistrz buddyzmu zen, Nan-in, stwierdził, przelewając czarkę herbaty: Podobnie jak ta czarka, człowiek jest przepełniony własnymi opiniami i rozważaniami. Jak mogę pokazać mu zen, jeśli najpierw nie opróżni czarki?

Kant: Są dwie rzeczy, które napełniają duszę podziwem i czcią, niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie. Są to dla mnie dowody, że jest Bóg nade mną i Bóg we mnie. Pascal: Człowiek jest tylko trzciną, najwątlejszą w przyrodzie, ale trzciną myślącą. Heidegger: Istota bytu ludzkiego zawarta jest w jego egzystencji. Laozi: Spokojnemu umysłowi poddaje się cały wszechświat oraz wielu innych myślicieli próbowało i wciąż próbuje znaleźć odpowiedź na pytanie jak żyć, kim jest człowiek i co czyni go wyjątkowym.

A może wcale nie jesteśmy tacy wyjątkowi? Genetyczne podobieństwo między człowiekiem a szympansem to 96%, a bananem spore 60%. Zwierzęta mają zdolność do empatii, oznaczają się inteligencją, używają narzędzi, są kreatywne, potrafią kalkulować co jest dla nich opłacalne, a co nie. Są bardziej świadome, niż może się nam wydawać. Udowodniono, że rośliny potrafią komunikować się między sobą. Również pojęcie samoświadomości zaczyna wydawać się dla niektórych nieco przereklamowane, szczególnie że wisi nad nami perspektywa powstania sztucznej inteligencji.
Jednak, czy ma to tak naprawdę znaczenie? Na niektóre pytania, może po prostu nie istnieją jednoznaczne odpowiedzi. W końcu miliony ludzi żyją nie zastanawiając się nad sensem swojej egzystencji. A może po prostu, ile osób – tyle odpowiedzi?

 

 

 

Opublikowano:

Traditio 6

Świadomi zmian zachodzących w cywilizacji europejskiej pod wpływem rzeczywistych i pozornych autorytetów, pozostajemy wierni tym pierwszym, które od wieków inspirują naszych przodków i nas współczesnych do przyjęcia postaw „za” życiem, ojczyzną i wiarą katolicką. Każde wydanie „Traditio” jest tego jawnym potwierdzeniem. W bieżącym numerze piszemy więc o ciągle ożywianym w obszarach sacrum-profanum naszej cywilizacji języku łacińskim, który choć obsesjonalnie wycofywany ze sfery edukacji, cieszy się aprobatą i poszanowaniem wśród rozumiejących jego racje istnienia. Po raz kolejny wspominamy o ludowych zwyczajach oraz obrzędach będących częścią polskiego dziedzictwa kulturowego i tożsamości narodowej. Procesja Bożego Ciała, wolontariat na rzecz osób starszych, zasada sanctity of life, communio personarum w rodzinie – to kilka słów-kluczy do aktualnego wydania.

Wszystkim Czytelnikom i Twórcom przestrzeni „Traditio” dziękuję, życząc niezapomnianych wrażeń z lektury!

Dorota Kumorek,
Red. naczelna „Traditio”

 

 

 

 

 

Opublikowano:

O HISTORII, KULTURZE, RELIGII, TRADYCJI – NOWY MAGAZYN „TRADITIO. PRZESTRZEŃ CYWILIZACJI ŁACIŃSKIEJ”

Redaktorzy i dziennikarze czasopisma „Traditio. Przestrzeń Cywilizacji Łacińskiej”: zaczynaliśmy powoli. Pomysłów na czasopismo było kilka. Każdy kolejny projekt kosztował nas masę zaangażowania, jednak wiedzieliśmy, że jesteśmy coraz bliżej celu. I właśnie oto jest!

W 2015 roku kilkuosobowa grupa studentów Dziennikarstwa i komunikacji społecznej rozpoczęła projekt gazety o polskich tradycjach, dziś w składzie 22 osób tworzymy zgrany i ambitny zespół redakcyjny: studenci, doktoranci i wykładowcy naszej oraz innych uczelni, wskazujący w swoich tekstach na wartości jakimi są: patriotyzm, chrześcijaństwo, rodzina, nauka, kultura, język. „Traditio” jest czasopismem rozwijającym się w tym środowisku prawie dwa lata, a zapoczątkowały go osoby zainteresowane latinitas. W obecnym chaosie informacji, nadmiarze wiedzy, pędzie życia codziennego, umyka ludziom to, co otaczało naszych rodziców, dziadków, poprzednie pokolenia. Porzekadło “Cudze chwalicie, swego nie znacie” ma potężną moc prawdy – często nie zdajemy sobie sprawy, jak wyjątkowe i wartościowe rzeczy mamy pod ręką.

O historii Polski przeciętny Polak wie tyle, ile wyniesie ze szkoły i z domu. Czasem też ktoś wspomni datę wydarzenia historycznego w teleturnieju albo prezenter w serwisie informacyjnym zwróci uwagę na rocznicę ważnego dla wiernych święta. To samo dotyczy kultury. Z sentymentem wspominamy nasze doświadczenia z lekturą dzieł polskich pisarzy i poetów, którzy po sobie zostawili tysiące stron słów, ale czy dziś potrafimy wymienić ich utwory? Czy znamy współczesnych znakomitych literatów? Czy kultura polska rzeczywiście materializuje się tylko w kilku przykładach, jak choćby grupach rekonstrukcyjnych albo zespołach pieśni i tańca? Im należą się serdeczne wyrazy uznania, ponieważ pielęgnują to, co ukształtowało nas wszystkich, choć nie bezpośrednio. Przez kolejne dekady nieogarnięta masa śladów, dzieł, tekstów, ubiorów, osób i wartości dała nam rozumienie naszego jestestwa w danym miejscu i czasie. To tożsamość, zaś ona tworzy coś znacznie wspanialszego – wspólnotę.

My także na łamach „Traditio” afirmujemy europejską historię, kulturę, pogłębiamy świadomość tożsamości chrześcijańskiej. Staramy się przedstawić, objaśnić, uzasadnić polskość w Europie. Nie bez powodu teksty z „Traditio” odnoszą się do patriotyzmu i chrześcijaństwa. Wśród społeczeństwa pojawiają się hasła o kryzysie duchowości. Wychodzimy temu naprzeciw. Nasz magazyn to zbiór artykułów, które nie są publikacjami naukowymi sensu stricto, podobnymi do dyskusji na wielu poziomach wiedzy i nauki. Są to teksty popularno-naukowe i publicystyczne oraz literackie, które pomagają zrozumieć “skąd przychodzimy i kim jesteśmy?”. Tematy codzienne lub niecodzienne, poważne lub frywolne. Zawsze jednak opracowujemy je z pełną rzetelnością, ponieważ od tego zależy nasza wspólna świadomość. Do tej pory, własnymi siłami udało nam się wydać aż pięć numerów prawie stustronicowych zeszytów. Zdobyliśmy nr ISSN. Jesteśmy dumni ze swojej ciężkiej pracy, ponieważ z różnych stron słyszymy pozytywne i życzliwe komentarze. Rozwijamy się w sprzyjającym środowisku uczelni Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II. Widzimy potrzebę naszych dalszych starań. Zachęcamy do wspierania naszego dzieła!

Zapraszamy wykładowców oraz studentów wszystkich wydziałów do współpracy. Jeśli chcą Państwo nas wspomóc albo udostępnić autorski artykuł bliski naszej tematyce na stronach magazynu “Traditio. Przestrzeń Cywilizacji Łacińskiej”, przekazujemy adres mailowy: redakcja@traditio.pl. Już dziś zapraszamy do lektury naszych dotychczasowych numerów. Fragmenty artykułów oraz więcej informacji można znaleźć na stronie www.traditio.pl. Zachęcamy także to lektury naszego drugiego projektu “Anthropos MY” na stronie www.anthropos.pl.

Paweł Mirowski
sekretarz redakcji „Traditio”,
redaktor działu Medium Aevum

 

 

Opublikowano:

Znaczenie i misja Uniwersytetu Papieskiego w Krakowie

Tekst: Julia Żaba

Kraków to najbardziej malownicze miasto w Polsce. Historyczne budynki, fascynujące zabytki, romantyczny park i przede wszystkim ludzie. Zabiegani, ale uśmiechnięci, w większości dopiero rozpoczynający swoje dorosłe życie. Bo Kraków to prawdziwe miasto studentów – ulice przepełnione młodymi osobami, z otwartymi umysłami, nieograniczoną wyobraźnią i mnóstwem planów na przyszłość. Nie bez przyczyny tak wielu licealistów decyduje się kontynuować naukę właśnie w Krakowie – pierwsza polska uczelnia została otwarta w stolicy małopolski za sprawą ostatniego rządzącego Piasta – króla Kazimierza Wielkiego. Była to Akademia Krakowska, znana teraz jako Uniwersytet Jagielloński. To właśnie z tej uczelni wywodzi się inny uniwersytet, którego patronem jest Papież Polak – Jan Paweł II. Oprócz wciąż zwiększającego się prestiżu wśród kadry akademickiej, a także doskonałych warunków kształcenia, podczas studiów uczniowie mogą doświadczyć, jak niezwykłe znaczenia posiada uczelnia dla miasta, a także stać się uczestnikami swoistej misji, która miała swoje początki już w XIV w.

Na przełomie XIV/XV wieku Wydział Teologiczny Akademii Krakowskiej stał się jednym z najważniejszych wydziałów krakowskich uczelni i utrzymywał swoją pozycję jeszcze przez wiele stuleci. W czasie II wojny światowej wielu profesorów, którzy tam nauczali, byli więźniami hitlerowskich obozów koncentracyjnych. Tuż po wielkiej wojnie, w 1954 roku Wydział Teologiczny został usunięty z Uniwersytetu Jagiellońskiego, lecz już pięć lat później Stolica Apostolska wydała dekret mówiący, że: Wydział Teologiczny zgodnie z jego ustanowieniem i charakterem trwa pod kierownictwem jednej władzy kościelnej i na przyszłość ma się kształtować wedle praw ustanowionych przez Stolicę Apostolską [1]. W 1974 roku kardynał Karol Wojtyła przyczynił się do przyznania Wydziałowi zaszczytnego tytułu Papieskiego, a siedem lat po tym wydarzeniu, już jako Jan Paweł II, wydał motu proprio Beata Hedvigis, na mocy którego powstała Papieska Akademia Teologiczna w Krakowie z trzema wydziałami: teologicznym, filozoficznym oraz historii Kościoła. Jednak data 19 czerwca 2009 roku jest przełomową dla tej uczelni: wtedy papież Benedykt XVI, pragnąc uhonorować swojego poprzednika, podniósł Akademię do godności Uniwersytetu Jana Pawła II.

Misja, jaką niesie ze sobą Uniwersytet jest jasno przedstawiona w Dekrecie Kongregacji ds. Edukacji Katolickiej z 19 czerwca 2009 roku. Papież Emeryt nadając uczelni tytuł Uniwersytetu podkreślił, że zabieg ten ma na celu rozwijanie nauk kościelnych, „postanawiając, aby jego organizacja w pełni i w sposób wierny odpowiadała normom kościelnym, przede wszystkim Konstytucji Apostolskiej Sapientia christiana i dołączonym do niej Rozporządzeniom, przyznając i nadając mu prawa oraz obowiązki, które zgodnie z prawodawstwem kanonicznym przysługują uniwersytetom kościelnym prawnie erygowanym, z zachowaniem innych zasad prawnych, które powinny być przestrzegane, bez względu na jakiekolwiek przeciwne zarządzenia.” [2] Oznacza to, że od tamtej pory UPJPII dołączył do Międzynarodowej Federacji Uniwersytetów Katolickich. Stowarzyszenie to ma przede wszystkim na celu przyczynianie się do rozwoju wiedzy, kierując się zasadami wiary oraz Ewangelią, a także budowę sprawiedliwego i wrażliwego na ludzką krzywdę świata. Tym samym federacja obrała misję przyczynienia się do rozwoju katolickiego szkolnictwa wyższego, zwracając szczególną uwagę na charakter religijny uczelni. Obrane cele mają zostać spełnione przez wspólną pracę wszystkich członkowskich uniwersytetów. Podczas spotkania w 2009 roku przedstawiciele uczelni katolickich z całego świata poruszyli temat: „Uczelnia katolicka w społeczeństwie postmodernistycznym. Ex Corde Ecclesiae wobec wyzwań XXI wieku”. Problem ten do tej pory przewodniczy jako główna misja wszystkich zrzeszonych uniwersytetów. Właśnie podczas tej audiencji, papież Benedykt XVI nawiązał w swoim przemówieniu do konstytucji apostolskiej Jana Pawła II Sapientia christiana o uczelniach katolickich, naciskając na jeden z głównych celów uniwersytetów katolickich: propagowanie nowej syntezy humanistycznej, która została już wspomniana w najważniejszych celach FIUC.

Znaczenie Uniwersytetu Jana Pawła II dla studentów jest ogromne – jako uczelnia wywodząca się z najstarszej Akademii w Polsce niesie za sobą nie tylko ciekawą historię, ale i pożądany prestiż, zagwarantowaną renomę. Dziś to jedna z najdynamiczniej rozwijających się uczelni, która zawiera sześć wydziałów: Teologiczny, Filozoficzny, Historii i Dziedzictwa Kulturowego, Nauk Społecznych, Prawa Kanonicznego oraz Teologicznego i wciąż otwiera nowe, dostosowując się do wymogów i potrzeb prężnie rozwijającego się świata XXI wieku. Studenci mają do wybory takie kierunki studiów jak: teologia, turystyka religijna, filozofia, historia, turystyka historyczna, archiwistyka i zarządzanie dokumentacją, studia historyczno-społeczne, historia sztuki, ochrona dóbr kultury, dziennikarstwo i komunikacja społeczna, nauki o rodzinie, praca socjalna, muzyka kościelna. Ponadto, uczelnia prowadzi studia podyplomowe oraz Uniwersytet Trzeciego Wieku. Czas spędzony na studiach jest dla uczniów także szansą na rozwój nie tylko intelektualny, ale przede wszystkim duchowy. Dlatego zajęcia są prowadzone w małych grupach, dzięki czemu studenci mają szansę na pogłębienie wzajemnych kontaktów i bliższe poznanie z rówieśnikami, a także z wykładowcami. Głównym atutem tej uczelni jest połączenie atmosfery wiary i tradycji Kościoła katolickiego z nowoczesnym trybem studiowania. Uniwersytet ma w Krakowie ogromne znaczenie kulturowe: biblioteka uczelni zawiera pół miliona woluminów, 4600 czasopism, 8000 starych druków. Co więcej, UPJPII posiada własne profesjonalne studia radiowe (Radio Bonus) i telewizyjne (JP2 TV). Uniwersytet cieszy się coraz większą popularnością także dzięki stwarzaniu swoim podopiecznym możliwości wszechstronnego kształcenia, jak np. poprzez uczestnictwo w programie ERASMUS+.

Jan Paweł II mówił: Wiara i rozum są jak dwa skrzydła, na których duch ludzki unosi się ku kontemplacji prawdy. Teraz to rektorzy Uniwersytetu Papieskiego potwierdzają słowa Świętego, spełniając jego wolę, jak i dostosowując się do zasad wiary: Tradycja, w której jesteśmy zakorzenieni, zobowiązuje nas do dbania o wysoką jakość kształcenia oraz podejmowania nowych wyzwań badawczych zgodnie z myślą naszego patrona św. Jana Pawła II, który podkreślał pozytywną rolę Kościoła w rozwoju kultury i nauki. Jesteśmy przekonani, że Uniwersytet Papieski przyczynia się do zachowania tożsamości europejskiej poprzez wzmocnienie relacji między sferą nauki i wiary –zaznacza rektor UPJPII ks. prof. dr hab. Wojciech Zyzak.[3] Studenci decydujący się na kontynuację nauki po maturze właśnie w tej uczelni, cieszą się nie tylko dynamicznym rozwojem intelektualnym i poszerzaniem wiedzy oraz cennego doświadczenia – mogą wciąż na nowo odkrywać zasady i tajemnice wiary katolickiej, czynnie uczestniczyć w misji Kościoła. Jest to okazja do uwrażliwienia się na potrzeby innych, stawiania sobie nowych i bardziej wymagających celów, a przede wszystkim – stwarzania świata bardziej humanitarnego i sprawiedliwego, dzięki własnym mniejszym, bądź większym poczynaniom.

 


[1] upjp2.edu.pl (dostęp: kwiecień 2017).
[2] Tamże.
[3] dziennikpolski24.pl (dostęp: kwiecień 2).

 

Opublikowano:

Z miłości do książki. Archiwistyka i bibliotekoznawstwo

Tekst: Dagmara Batko

Uniwersytet Papieski Jana Pawła II w Krakowie jest kościelną uczelnią katolicką, prowadzącą działalność naukowo-dydaktyczną na pięciu wydziałach: teologicznym, filozoficznym, nauk społecznych, prawa kanonicznego, historii i dziedzictwa kulturowego. Jest to jeden z nielicznych na świecie i pierwszy w Europie Środkowo-Wschodniej uniwersytet papieski [1]. Student Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie otrzymuje nie tylko fachowe przygotowanie zawodowe, ale także ma możliwość właściwej orientacji etycznej, opartej na prawdzie o człowieku. Uniwersytet gwarantuje bowiem zarówno zdobycie potrzebnej wiedzy i umiejętności w zakresie mediów i komunikacji, jak i odpowiednią formację duchowo-etyczną. Absolwent będzie realizował swoje zawodowe pasje w duchu uczciwości w działaniu, poszanowaniu wartości, godności i wolności człowieka, w duchu otwartości, szczerego dialogu i prawdziwej tolerancji, a przede wszystkim w otwarciu się na prawdę o człowieku i jego godności [2].

Wśród oferty dydaktycznej Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie znajdują się, nie tylko studia licencjackie i magisterskie, doktoranckie, ale również podyplomowe, które skierowane są do osób legitymujących się tytułem magistra, bądź absolwentów studiów licencjackich. Po ich zakończeniu absolwenci otrzymują świadectwo ukończenia studiów podyplomowych. Studia podyplomowe kończą się egzaminem albo obroną pracy dyplomowej. Kształcenie tego typu stanowi możliwość podniesienia swoich kwalifikacji, zdobycia, bądź uzupełnienia wiedzy w danej dziedzinie.

Jednym z kierunków kształcenia podyplomowego na UPJPII są studia z archiwistyki i bibliotekoznawstwa. Studia te trwają 2 lata (cztery semestry – 452 godziny), podczas których studenci uczęszczają zarówno na zajęcia o charakterze teoretycznym (282 godziny), jak i praktycznym (170 godzin). Są one skierowane w szczególności dla osób, które posiadają wykształcenie humanistyczne, historyków oraz nauczycieli. O przyjęcie starać się mogą osoby, które ukończyły studia wyższe na poziomie co najmniej pierwszego stopnia (licencjat). O przyjęciu decyduje kolejność zgłoszeń. Limit miejsc na danym roku wynosi od 15 (próg dolny) do 20 osób (próg górny). Zajęcia odbywają się co tydzień w sobotę w godzinach między 9.00 a 17.00. O godzinie 13.00 przewidziana jest godzinna przerwa obiadowa. Opłata za semestr kształcenia wynosi 1000 zł (za cały tok studiów – 4000 zł). Studia prowadzone są przez wykwalifikowaną kadrę, specjalistów w zakresie archiwistyki i bibliotekoznawstwa.

Największy nacisk położony został na archiwistykę kościelną, co wiąże się ze wzrastającymi potrzebami kadrowymi w tym zakresie. Podczas zajęć słuchacze zdobywają wiedzę i umiejętności z zakresu archiwistyki oraz metodyki pracy w archiwach różnego typu, dzięki uczestnictwu w takich zajęciach jak, na przykład: archiwistyka, archiwum zakładowe, dzieje archiwów kościelnych, kancelarie biskupie i zakonne, informatyka archiwalna, metodyka pracy archiwalnej, rozwój form kancelaryjnych. Spory nacisk położony został również na zajęcia z zakresu prawa dotyczącego archiwów, bibliotek oraz kwestie odnoszące się do ustroju i administracji państwowej, kościelnej i zakonnej na ziemiach polskich. Wśród przedmiotów z zakresu bibliotekoznawstwa wyróżnić można między innymi: zarys historii książki, wiedza o książce współczesnej, dzieje bibliotek, czytelnictwo oraz metody pracy z czytelnikiem, biblioteki cyfrowe, organizacja i zarządzanie biblioteką współczesną. Zajęcia wiążące się ściśle z tematyką studiów zostały poszerzone o przedmioty o charakterze uzupełniającym, takie jak na przykład: paleografia, neografia, edytorstwo źródeł, muzealnictwo, podstawy konserwacji i zabezpieczania zbiorów. W drugim roku studiów podyplomowych studenci uczęszczają również na seminarium dyplomowe, podczas którego przygotowują się do napisania pracy dyplomowej, której obrona ma miejsce na zakończenie studiów (analogicznie jak w przypadku studiów licencjackich, czy magisterskich).

Ukończenie omawianego kierunku studiów umożliwia uzyskanie kwalifikacji zawodowych do pracy w archiwach kościelnych, państwowych i zakładowych. Ponadto wiedza uzyskana podczas całego toku kształcenia umożliwia absolwentom podjęcie pracy w kancelariach, jak również we wszystkich typach bibliotek [3].

 


[1] Uniwersytet Papieski Jana Pawła II w Krakowie, [online] http://tinyurl.com/l4y4bx6 (dostęp: październik 2016).
[2] Por. [online] http://tinyurl.com/m53jm8w (dostęp: październik 2016).
[3] Por. Podyplomowe Studia z Archiwistyki i Bibliotekoznawstwa (2016/17), [online] http://tinyurl.com/mx28hhd (dostęp: październik 2016).

 

Opublikowano:

Papieski Uniwersytet Dzieci i Rodziców

Tekst: Beata Bukowska

Artykuł ten chcę poświęcić inicjatywie godnej polecenia rodzicom z dziećmi, mianowicie Papieskiemu Uniwersytetowi Dzieci i Rodziców (w skrócie PUDiR), który działa przy Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie. Celem tego przedsięwzięcia jest umożliwienie rodzinom spędzenia wspólnie czasu w wartościowy i twórczy sposób. Spotkania odbywają się w soboty w godzinach od 10.00. do 14.00. raz w miesiącu. Część zajęć prowadzona jest dla rodziców i dzieci łącznie, część osobno. Dla dzieci przygotowane są warsztaty dziennikarskie, Bożonarodzeniowe, astronomiczne, językowe, zdrowego żywienia, konserwacji ceramiki oraz warsztaty o św. Janie Pawle II. Z kolei wykłady dla rodziców obejmują współczesne problemy wychowania w kontekście myśli św. Jana Pawła II, a także przegląd metod i form nauczania języków obcych z oceną efektywności nauczania dzieci. Poza tym wpływ sposobu odżywiania na wyzwolenie u dzieci zachowań o charakterze nadpobudliwym lub/i agresywnym, wpływ Internetu, telewizji, telefonu na psychikę i postawy dzieci. Oferta obejmuje również savoir vivre wobec osób niepełnosprawnych, wykład o Bożonarodzeniowych tradycjach różnych czasów i kultur, a także o sztuce mediacji w rodzinie. Do zajęć wspólnych rodziców z dziećmi wchodzą konsultacje z fizjoterapeutą dotyczące wad postawy oraz wyboru najlepszych form aktywności fizycznej i mini kursy pierwszej pomocy dla dzieci i dorosłych. Zajęcia prowadzone są w sali doświadczania świata. Uniwersytet przewiduje także zajęcia wspólne z jazdy konnej, żeglarstwa, narciarstwa, rodzinną grę miejską w Krakowie  “Śladami świętego Jana Pawła II”. Natomiast w niedzielę zajęcia dodatkowe z kulturą, sztuką i rekreacją, w tym wyjazdy w czasie ferii i wakacji.

Szeroka tematyka i atrakcyjna forma przekazu przez PUDiR pozwala realizować naturalne pragnienie dziecka aby poznawać świat, innych ludzi i siebie. Warsztaty uczą rodziców podejścia do rozwoju i wychowania dziecka w sposób holistyczny. Zakres ich bowiem obejmuje wszystkie sfery rozwoju a więc umysłowego, psychicznego, fizycznego, społecznego, emocjonalnego, moralnego i religijnego. Tym samym przekazują wiedzę potrzebną rodzicom do realizacji świadomego prowadzenia i wspierania prawidłowego rozwoju dziecka. Pamiętajmy, że wiek przedszkolny pomiędzy trzecim a szóstym rokiem życia to okres kształtowania się podstawowych struktur osobowości. Zasadniczy etap rozwoju dziecka jest już zakończony w wieku około sześciu lat, a zatem w okresie późniejszym można już tylko korygować. Myślę, że wśród wielu ofert edukacyjnych, książek i poradników wychowawczych, różnych form zajęć dodatkowych jest to oferta praktyczna, najpełniejsza i najbezpieczniejsza.

Według mnie PUDiR są inwestycją najlepszą i najpiękniejszą jaką rodzice mogą dać dziecku. Co bowiem może zastąpić wspólne rodzinne dobre i mądre spędzenie czasu, po prostu bycie ze sobą, bycie dla siebie, budując głębokie relacje osobowe rodziców i dzieci? Zachęcam do zapoznania się ze szczegółowymi informacjami i programem na www.msp.upjp2.edu.pl

 


Opublikowano:

Pierwszeństwo miłości przed prawdą. Wspomnienie o księdzu profesorze Andrzeju Baczyńskim

Tekst: Wojciech Olejnik

Zastanawiałem się długo, jak zacząć niniejszy artykuł. Bohaterem jego jest osoba ongiś często widywana na uczelni i bliska pamięci nie tylko pracowników, czy studentów Uniwersytetu Papieskiego, ale również redaktorów oraz widzów. Mam na myśli stanowczo przedwcześnie zmarłego księdza profesora Andrzeja Baczyńskiego, zdolnego naukowca, dziennikarza katolickiego, komentatora papieskich pielgrzymek, a także mszy świętych z łagiewnickiego sanktuarium, jednego z założycieli oraz kierownika krakowskiej redakcji programów katolickich, autora i współautora kilkuset programów religijnych, wybitnego twórcy filmów dokumentalnych.

Owo przedwczesne odejście stosunkowo młodego jeszcze kapłana i pracownika nauki nikogo chyba z grona przyjaciół oraz studentów, którzy z nim mieli do czynienia, nie pozostawia obojętnym. Wiadomość o śmierci księdza profesora była i dla mnie szokiem, bowiem jeszcze nie tak długo przed ową fatalną informacją oglądałem transmisję z Łagiewnik komentowaną przez niego. Nie przypuszczałem wtedy, że jest bardzo poważnie chory. Z drugiej strony przytoczony fakt świadczy o niezwykłej wprost pasji i sile księdza profesora, który niemal do końca swojego ziemskiego życia pozostawał na posterunku zawodowej oraz kapłańskiej służby.

Myślę, że warto i należy przypominać jego postać. Ksiądz Andrzej Baczyński był przede wszystkim szlachetnym człowiekiem oraz zawodowym pasjonatem, dzielącym się chętnie ze studentami posiadanym doświadczeniem, które umiejętnie łączył z osobistą rzetelnością, dziennikarskim dążeniem do prawdy oraz miłością bliźniego. W moich wspomnieniach utrwalił się obraz osoby radosnej, pogodnej, spokojnej i szczerej, otwartej na drugiego człowieka i chętnej do praktycznej pomocy przyszłym dziennikarzom.

Ksiądz profesor kładł silny nacisk na nowoczesne, profesjonalne głoszenie Dobrej Nowiny w mediach, a wiedza o środkach masowego przekazu przez niego prezentowana była rozległa. Nigdy nie zapomnę jego wykładów, podczas których zaznajamiał nas (studentów teologii) z nauczaniem Kościoła dotyczącym mediów oraz dzielił się wieloma ciekawymi spostrzeżeniami. Niekiedy też wyświetlał filmy swojego autorstwa.

Ksiądz profesor Andrzej Baczyński urodził się w 1957 roku w podkrakowskich Bibicach. Przed wejściem w stan kapłański interesował się zgoła inną problematyką niż teologia. Trzydzieści siedem lat temu ukończył studia
z zakresu teatrologii i filmoznawstwa. Dopiero w 1985 roku przyjął święcenia kapłańskie. Lata 90. XX wieku to czas kształtowania się nowego porządku medialnego w Polsce. Powstała zatem potrzeba powstania telewizyjnych i radiowych redakcji reprezentujących również katolicki punkt widzenia oraz konieczność kształcenia profesjonalnych dziennikarzy znających dogłębnie problematykę Kościoła. Już w roku 1992 ksiądz Andrzej Baczyński był zaangażowany w tworzenie redakcji katolickiej przy krakowskim ośrodku telewizji, której też niebawem został szefem. W połowie lat 90. pracował przy organizacji podyplomowego studium dziennikarskiego w ramach Papieskiej Akademii Teologicznej, kierując ową jednostką od roku 2005.

Dla kariery naukowej księdza profesora przełomowym okresem był rok 1997, kiedy obronił pracę doktorską na temat telewizji jako środka ewangelizacji. Osiem lat później uzyskał habilitację, tematem której były wartości chrześcijańskie w przekazie telewizyjnym (studium pastoralne). W roku 2008 ksiądz Andrzej Baczyński został mianowany profesorem Papieskiej Akademii Teologicznej.

Ksiądz profesor prowadził wykłady z przedmiotu Media w nauczaniu Kościoła, był promotorem i recenzentem wielu prac naukowych, licencjackich, magisterskich oraz doktorskich. Należy tu wspomnieć, że Katedra Teologii Mediów istniejąca w ramach Instytutu Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na Wydziale Nauk Społecznych była kierowana przez księdza profesora, pełnił on też funkcję prodziekana Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Papieskiego.
Wspomnijmy także o jego książkach, takich jak: Telewizja jako środek ewangelizacji (1997), Telewizja w służbie ewangelizacji (1998), Telewizja a świat wartości (2003), Wartości chrześcijańskie w przekazie telewizyjnym (2004), Nie lękajcie się! Jan Paweł II i media (2011), Kościół, wartości i media (2012).

Ksiądz profesor miał wiele do powiedzenia w aspekcie Kościoła i mediów masowych. Jego wypowiedzi mówią chyba najwięcej o nim samym i jego podejściu do pracy mediów. Wsłuchajmy się więc przez chwilę w myśli bohatera niniejszego artykułu: Warto pokusić się o pytanie, czy Kościół w pełnieniu swej misji potrzebuje obrazu, jaki niesie epoka audiowizji. Odpowiedź jest prosta: potrzebuje! Po pierwsze dlatego, że chce być blisko człowieka, który żyje w cywilizacji obrazu, po drugie dlatego, że sam Chrystus chętnie tym sposobem komunikacji się posługiwał. Podkreślał to wielokrotnie człowiek mediów Jan Paweł II. Kościół potrzebuje obrazu – mówił do artystów i dziennikarzy. – Ewangelia wyraża się w wielu obrazach i porównaniach, Ewangelia powinna i może być ukazana w formie obrazów. W Nowym Testamencie Chrystus jest nazwany Obrazem, Ikona niewidzialnego Boga. Kościół jest nie tylko Kościołem słowa, ale także Kościołem sakramentów, świętych znaków i symboli. Przez długi czas obrazy obok słów ukazywały orędzie – tak też dzieje się do dzisiaj. To dobrze. Wiara zwraca się nie tylko do słuchu, ale i do wzroku – pisał ksiądz Andrzej Baczyński przytaczając wypowiedź Jana Pawła II [1].

We wcześniejszym fragmencie tego samego wystąpienia znajdujemy inne ciekawe zdania: Nowa jakość stosunku Kościoła do mediów polega zatem na aktywnej obecności Kościoła w sieci środków przekazu, a ewangelizacja ma czerpać z owej aktywności. Owa aktywność to nic innego jak tylko troska o tworzenie katolickich środków przekazu, kształcenie profesjonalistów w dziedzinie mediów, którzy będą twórcami w duchu chrześcijańskich wartości. Tylko taki sposób gwarantuje pełną wolność tworzenia przekazu, jak i metod jego dystrybucji bez obawy o manipulacje, czy niebezpieczeństwo fałszowania treści. Ostatecznie chodzi o to, by Kościół jako dysponent mediów mógł tworzyć w pełni profesjonalne przekazy przy pomocy uformowanych duchowo ludzi, znających dobrze specyficzny język audiowizualnej komunikacji [2].

Księdza profesora fascynowała medialna osobowość Jana Pawła II, czemu dawał wyraz w swych artykułach i referatach. W jednym z nich pisał: Wysoka oglądalność tzw. „programów papieskich” podważyła funkcjonujący w mediach masowych stereotyp, że temat religijny nie jest atrakcyjny dla szerokiej widowni. Okazało się, że Kościół może ofiarować mediom tak potrzebną równowagę. W dobie konkurencji na rynku medialnym, prześcigania się atrakcyjnością form i projektów, gdy treść schodzi na dalszy plan, pielgrzymki papieskie ujawniły realne zapotrzebowanie na wartościowy przekaz, skupiony na rzeczach istotnych dla ludzkiego życia, dotykający ludzkiego ducha, sięgający do głębin bytu człowieka i niepomijający jego religijnego wymiaru. Była w tym niewątpliwie osobista zasługa Jana Pawła II, miał on bowiem w sobie niezwykłą umiejętność bycia dla mediów. Dziennikarzy darzył ogromnym szacunkiem, choć niekiedy nie szczędził im słusznej krytyki i stawiał coraz trudniejsze wyzwania, zwłaszcza pod koniec pontyfikatu. Gdy nie mógł już mówić, milczeniem wzywał do jeszcze większego wysiłku na rzecz prawdziwego dobra człowieka. Niejako wbrew naturze mediów, skoncentrowanych na kulcie siły, młodości, fizycznego piękna, Jan Paweł II odkrywał przed mediami prawdę o życiu ludzkim i jego poszczególnych fazach. Jak prawdziwy świadek wiary, dawał siebie do końca. Stary, schorowany papież mówił światu poprzez swoje cierpienie więcej niż w niejednej homilii. I świat ten obraz i to świadectwo przyjmował [3].

Ksiądz Baczyński był autorem ciekawych i nagradzanych filmów dokumentalnych kręconych w Europie, na Ukrainie, w Kanadzie, na Dominikanie, w Izraelu, Jordanii, Palestynie. Ten wymiar pracy twórczej wydaje się jakimś przedłużeniem jego pierwszych studiów. Dwadzieścia pięć lat temu wspólnie z Tadeuszem Szymą otrzymał Pierwszą Nagrodę Międzynarodowego Katolickiego Festiwalu Filmów i Multimediów w Niepokalanowie w kategorii programów telewizyjnych. Nagrodę specjalną otrzymał również nakręcony w 1996 roku film autorstwa ks. Andrzeja Baczyńskiego i Tadeusza Szymy pt. Papież nadziei, mówiący o duchowej sylwetce Jana Pawła II. Na drodze odbrązawiania dziejów stosunków chrześcijańsko-żydowskich ogromną zasługę poczynił film będący historią rodziny Ulmów, zatytułowany Za cenę życia, opowiadający o dramacie polskiej rodziny, która w czasie wojny za ratowanie Żydów została rozstrzelana. Obraz został utytułowany nagrodą Signis w 2005 roku. Otrzymali ją ks. Baczyński oraz Tadeusz Szyma. Przypomnijmy jeszcze nagrodę z roku 2002 za całokształt twórczości oraz tę ostatnią, przyznaną dwa lata temu dla całej redakcji programów katolickich w Krakowie. Rada Programowa TVP Kraków w roku 2004 przyznała księdzu Baczyńskiemu nagrodę za najlepszy program realizujący misję telewizji publicznej (chodziło o film Kto ratuje jedno życie). Powyższe odznaczenia potwierdzają, że filmy nakręcone przez księdza Baczyńskiego mają wartość nie tylko poznawczą. Posiadają one również wysokie walory artystyczno-estetyczne, a ich wymowa jest ponadczasowa.

Przypomnijmy też inne, nie mniej wybitne, od nagrodzonych filmy. Zrealizowane w 1996 roku Ogrody watykańskie opowiadają o urodzie i ciekawostkach ogrodów watykańskich. Nakręcony rok później dokument pt. Drogi św. Jadwigi przybliża życie i działalność fundatorki wydziału teologicznego w Krakowie. Z kolei film zatytułowany Cały dla Ciebie (1998) przedstawia maryjny aspekt duchowości Jana Pawła II opowiedziany na kanwie kilkudziesięciu wizyt kardynała Wojtyły, a później papieża w sanktuarium na terenie Mentorelli.

Ksiądz profesor tworzył też filmy biograficzne o wybitnych, a zapomnianych postaciach polskiego Kościoła. Ten wątek twórczości prezentują szczególnie trzy produkcje. Pierwsza z nich to zrealizowany w 2001 roku obraz pt. Książę. Film opowiada o kardynale Stefanie Sapiesze. Drugie dzieło to nakręcony dwa lata później dokument Według serca. Przypomina on osobę św. Józefa Sebastiana Pelczara, profesora i dziekana wydziału teologicznego UJ w Krakowie, pisarza, duszpasterza, społecznika, założyciela zgromadzenia Sióstr Służebniczek Najświętszego Serca Jezusowego, biskupa przemyskiego. Film trzeci to powstały w 2008 roku obraz pt. Ormiańskie serce dla świata. Dzieło ukazuje osobę arcybiskupa Szymona Teodorowicza, męża stanu, mecenasa sztuki i odnowiciela katedry lwowskiej.

Ksiądz Baczyński miał nieocenione zasługi w utrwalania dzieła i posługi kardynała Franciszka Macharskiego. Nakręcony w 2006 roku film pt. Kardynał jest całościowym niemal podsumowaniem bogatego życia księdza Macharskiego. Nie można zapomnieć o bardzo ciekawym cyklu programów realizowanych przez katolicką redakcję Telewizji Kraków oraz Radio Plus pt. Widziane z Franciszkańskiej. Była to seria telewizyjnych wywiadów przeprowadzonych z księdzem kardynałem Franciszkiem Macharskim. Ksiądz kardynał wspominał w owych rozmowach swoją przeszłość, opowiadając o spotkaniach z tak wybitnymi postaciami jak kardynał Sapieha i kardynał Wojtyła, oraz przypominając dzieje Kościoła krakowskiego po II wojnie światowej. Na podstawie serii owych wywiadów powstały dwa tomy książki.
Z dzisiejszego punktu widzenia zarówno program, jak i książka jest nieocenionym źródłem wiedzy i mądrości człowieka, który przez wiele dziesiątek lat był aktywnym uczestnikiem życia Kościoła. Bardzo ciekawym cyklem okazała się również, powstała za czasów kierowania krakowską redakcją katolicką TVP przez księdza Baczyńskiego i emitowana dziś, seria programów pt. Wiara i Życie, podejmująca rozmaite tematy, nie tylko z życia diecezji krakowskiej.

Poza działalnością zawodową ksiądz profesor Andrzej Baczyński był zaangażowany w prace rozmaitych gremiów wchodząc od 2009 roku w skład rady Krakowskiej Fundacji Centrum Informacji, Spotkań, Dialogu, Wychowania i Modlitwy w Oświęcimiu, zarządu Polskiego Stowarzyszenia Edukacji Medialnej i Dziennikarskiej im. Jana Pawła II (od 2009 roku), oraz zarządu Polskiego Stowarzyszenia Pastoralistów i Duszpasterzy im. Jana Pawła II (od 2009 roku). Rok później (2010) ks. prof. Andrzej Baczyński wszedł w skład Rady Programowej Instytutu Dialogu Międzykulturowego im. Jana Pawła II. Niebawem też mianowany został kanonikiem Kapituły Kolegiackiej przy krakowskiej Bazylice św. Floriana. Od 2014 angażował się w prace Komitetu Organizacyjnego Światowych Dni Młodzieży w Krakowie. Dorobek aktywności zawodowej i społecznej naszego bohatera jest imponujący. Ksiądz profesor Andrzej Baczyński, choć zajmował się mediami, nigdy nie był typem prasowego czy telewizyjnego celebryty. Wykonywał on swoją pracę w sposób profesjonalny, rzetelny, obiektywny. Rzadko obecny bezpośrednio na wizji, częściej słyszany jako komentator. Jego żywiołem była praca po drugiej stronie kamery. Można się dziś spierać, czy był bardziej redaktorem, komentatorem, naukowcem, czy filmowcem dokumentalistą. Osobiście stawiałbym na ostatnią z wymienionych pasji.

Myślę, że postać księdza profesora jest wzorem dla młodych dziennikarzy oraz studentów dziennikarstwa, nie tylko tych związanych stricte ze środowiskiem katolickim. Wartości wszak, które prezentował on swoją postawą są uniwersalne i nigdy nie ulegają przedawnieniu. Potrzeba dziś w świecie mediów postaci takich jak ks. profesor. Zbyt wiele namnożyło się taniej sensacji, komercji, parcia na ekran i związanej z nim bylejakości. Ksiądz Andrzej Baczyński był zaprzeczeniem tych tendencji. Zawsze podkreślał on wagę pierwszeństwa miłości przed prawdą w przekazie medialnym. Przez minione dwadzieścia lat, od czasu skromnych początków dziennikarskiego studium na Papieskiej Akademii Teologicznej, zmieniło się bardzo wiele. Niedawno miałem okazję podziwiać wnętrza budyneku na Franciszkańskiej 1, gdzie dziś znajdują się studio radiowe i telewizyjne. Przypuszczam, że ten stan rzeczy jest również ucieleśnieniem marzeń księdza Andrzeja.

Kończąc niniejszy artykuł pragnę przypomnieć fragment kazania, jakie wygłosił ksiądz profesor Jan Machniak na pogrzebie naszego bohatera: Ksiądz Andrzej połowę swojego majątku rozdał ubogim i potrzebującym, tak czynił za życia i tak chciał w testamencie. Był człowiekiem dobrego serca. Chciał pomagać innym, ale czynił to dyskretnie z wielką delikatnością, idąc za swoją wyobraźnią miłosierdzia, wobec studentów, wobec parafian, wobec telewidzów czy ludzi mediów, wobec tych potrzebujących, których po ludzku sądząc przypadkiem spotykał [4]. Myślę, że dla obecnych i przyszłych pokoleń dziennikarzy katolickich, poza profesjonalizmem i obiektywnością, a także wiernością nauczaniu Kościoła, ważnym jest również chrześcijańskie świadectwo życia. Wszystkie wspomniane cechy prezentował zmarły w grudniu 2015 roku ksiądz profesor Andrzej Baczyński. Być może właśnie owa wewnętrzna spójność katolickiego redaktora-filmowca i szlachetnego człowieka-kapłana oraz wierność swojemu powołaniu, także w obliczu cierpienia, są wizytówkami jego życia.

 


[1] A. Baczynski, Ewangelizacja, media i reklama, [online] http://tinyurl.com/jfquoys (dostęp: czerwiec 2016).
[2] Tamże.
[3] Cyt. za: A. Baczyński, Spojrzenie na pielgrzymki Jana Pawła II oczami teologa i dziennikarza, [online] http://tinyurl.com/jdeb4tl (dostęp: czerwiec 2016).
[4] J. Machniak, Wspomnienie o ks. Andrzeju, [online] http://tinyurl.com/zt6wvsv (dostęp: czerwiec 2016).
Opublikowano:

Wzrastanie w relacjach międzyludzkich. Z ks. Grzegorzem Godawą, duszpasterzem, wychowawcą, wykładowcą na UPJPII rozmawia Dorota Kumorek

– Czym jest rozwój? Jakie są podziały rozwoju w przypadku człowieka?
– Od strony pedagogicznej rozwój jest procesem przemian, które występują w człowieku. Zachodzą one pod wpływem oddziaływania na siebie wielu czynników, wśród których możemy wyróżnić będące potencjałem osoby oraz wpływem otoczenia. Najczęściej mówimy o rozwoju fizycznym, psychicznym, religijnym, czy moralnym. Każdy z nich obejmuje inną sferę życia człowieka, ale wszystkie spotykają się w jednym podmiocie – w osobie ludzkiej.

– Na czym polega wzrost człowieka?
– Wydaje mi się, że wzrost to pojecie pokrewne do rozwoju, ale bardziej wysublimowane, dotykające sfery duchowej człowieka. Nie jest ono czystą kategorią pedagogiczną, ale jednocześnie każdy z nas kojarzy to pojęcie z rozwojem człowieka jako osoby. Na czym on polega? Myślę, że na aktualizacji potencjału tkwiącego w człowieku. Z tym, że nie jest to jego bezładna eksplozja lecz ukierunkowana poprzez cele, według których rozwija się człowiek. Te cele są bardzo ważne, one wskazują kierunek, ale nie tylko. Cele opierają się na wartościach i dlatego same w sobie są piękne, mają niezwykłą siłę przyciągania, np. prawdomówność sama z siebie inspiruje. Bardzo ważną rolę odgrywa środowisko, czyli rodzice, wychowawcy i inne osoby znaczące. To oni wskazują cele, podpowiadają środki do ich realizacji, stymulują rozwój. Jeśli pokażą wychowankowi dobre cele, wtedy jest szansa na jego duchowy wzrost. Jeśli cele będą oparte na pseudowartościach, to wzrost będzie tylko fikcyjny.

– Jakie znaczenie mają relacje rodzinne, małżeńskie i narzeczeńskie dla procesu wzrastania?
– Można zaryzykować twierdzenie, że wzrost człowieka może się dokonywać tylko w relacjach z innymi osobami. Relacje rodzinne to jedne z najbardziej znaczących więzi społecznych. Każda z wymienionych przez Panią więzi jest szalenie ważna dla właściwego rozwoju. Weźmy na przykład więź pomiędzy rodzicami a dziećmi. Oczywiste jest, że największy wpływ na rozwój dziecka, przynajmniej w pewnym okresie czasu, mają rodzice. To oni są wychowawcami i uczą jak osiągać cele. Mamy więc tutaj do czynienia z jednostronnym oddziaływaniem wychowawczym. Ale bywa też tak, że role się zamieniają! Wtedy dziecko, choć często w sposób nieuświadomiony, staje się przewodnikiem wzrostu duchowego rodziców. Czasem taka sytuacja ma miejsce w przypadku dziecka chorego terminalnie, które dojrzalej postrzega zbliżającą się śmierć niż jego opiekunowie. A w mniej drastycznym zobrazowaniem jest sytuacja, w której dziecko przygotowujące się do pierwszej Komunii św. zabiera ze sobą rodziców na spotkania i nabożeństwa, stawia im pytania. Kochający rodzice pójdą wszędzie za swoim dzieckiem. Dzieje się tak nawet wówczas, gdy sami nie są zbyt religijni. Towarzyszenie dziecku w przygotowaniach pierwszokomunijnych otwiera ich na świat, którego nie znali, lub o którym zapomnieli. Wtedy mają szansę wzrosnąć i stosunkowo spora część rodziców z niej korzysta. Wzrastanie w więziach narzeczeńskich i małżeńskich posiada inny charakter. Musi przejść przez pewne etapy, które wiążą się z przygotowaniem do ślubu, przyjęciem sakramentu małżeństwa, wspólnym zamieszkaniem, pracą i wychowaniem dzieci. Tutaj już nie chodzi tylko o troskę w własny wzrost, ale także ukochanej osoby. Nie można zapominać, że jedność małżeńska obejmuje także sferę seksualną, która nie powinna stawać się przeszkodą, ale wręcz ułatwieniem w duchowym wzroście. Mąż i żona, chociaż zawsze pozostają kimś odrębnym, są postrzegani jako całość, jedność i muszą się starać, by tak było rzeczywiście. Oczywiście, z tym się wiąże ogromny trud, konieczność pokonywania wielu napięć, ale małżeństwo, rodzina są najbardziej naturalnymi środowiskami wzrastania człowieka, dlatego warto.
W związku z Pani pytaniem przypomina mi się wydarzenie, jakie miało miejsce kiedyś na jednej z angielskich uczelni. Prowadzący zajęcia wypowiadał się na temat małżeństwa, deprecjonizujac jego wartość. Sam podkreślał, że ma już drugą żonę oraz wspaniałego przyjaciela, z którym się świetnie rozumie. W pewnym momencie przerwał wykład i zapytał, czy ktoś z jego słuchaczy wstąpił już w związek małżeński. Zgłosiła się jedna ze studentek, jak się okazało, żona dopiero od roku. Nauczyciel zasugerował, że nawet w małżeństwie trzeba mieć przyjaciół, na co Paola z uśmiechem odpowiedziała: „Zgadzam się, ale to mój mąż jest moim najlepszym przyjacielem…”. Wzrastanie w takim małżeństwie musi być samą przyjemnością.

– Jaki wpływ na nasze wzrastanie mają relacje przyjacielskie?
– Mały Książę, gdy pytał Lisa jak się zdobywa przyjaciół, usłyszał, że najpierw trzeba kogoś oswoić, to znaczy stworzyć z nim więzy. Zaraz potem dowiedział się, jak misterna jest cała procedura oswajania drugiej osoby. Opiera się ona ma zasadzie małych kroków, prowadzących do prawdziwej przyjaźni. Nie można ich przyspieszyć, ani pominąć.
Można powiedzieć, że już samo budowanie prawdziwej przyjaźni jest bardzo korzystne wychowawczo. Poznawanie drugiego człowieka, zafascynowanie nim, jednak bez zakładania wyłączności na jego miłość powoduje, że powstająca więź staje się wyjątkowa. Wzrastanie w towarzystwie przyjaciela jest wspólnym patrzeniem w jednym kierunku, przed siebie. Jest wspólnym dążeniem do jego osiągnięcia i radością z tego płynącą. Do tego potrzebny jest jednak ten wyjątkowy człowiek, którego można nazwać przyjacielem. I czas, dużo czasu. A ponieważ, jak usłyszał Mały Książe, ludzie nie mają czasu, nie mają też przyjaciół…

– A wrogowie? Czy coś możemy im zawdzięczać?
– Zniechęcenie, albo mobilizację. Zależy od każdego z nas, od jego struktury psycho-moralnej. Z pewnością nasi wrogowie uczą nas ostrożności w relacjach, mogą zdemotywować do tworzenie głębokich więzi. Z perspektywy duchowego wzrostu są nam jednak potrzebni, ponieważ stawiają wysoką porzeczkę przebaczenia. Gdy pokonamy jej wysokość, poprawiamy swój życiowy rekord w skoku wzwyż. Wtedy wzrastamy, wtedy przychodzi radość, uśmiech jak u Blanki Vlašic  po skoczeniu 2,06 m.

– Trudne sytuacje, będące konsekwencjami różnych  błędów życiowych, czy grzechów a także sytuacje krzyża mogą spowodować, że osłabieni odwracamy się od innych ludzi albo przeciwnie – rozpaczliwie lgniemy do nich, często budując toksyczne więzi.  Jakie relacje międzyludzkie są wskazane w czasie największych życiowych prób i pokus?
– No, tak zdarza się, że nie pokonamy tej, czy innej życiowej poprzeczki. Wtedy pojawia się potrzeba ciepła i akceptacji, nawet za najwyższą cenę. Jest to stan bardzo trudny, choć nie przegrany z założenia. Wymaga jednak od nas ogromnego wysiłku i rozsądku. Tak, jak Pani powiedziała, zagrożenie budowania toksycznych więzi jest wtedy bardzo duże. Jakie relacje są wtedy wskazane? Myślę, że z osobą dojrzalszą duchowo, z założeniem, że ta relacja nie jest zawoalowaną formą rozluźnienia więzi małżeńskiej. U podstaw toksyczności znajduje się mechanizm manipulacji, a ta zabiera wolność, nie tylko małżonkom. Susan Forward w swej słynnej książce Toksyczni rodzice pokazała całe spectrum toksycznych oddziaływań, mogących funkcjonować w rodzinie. W takim środowisku nie ma miejsca na wzrost. Bodźcem popychającym w stronę niewłaściwych relacji może być nie tylko toksyczna rodzina, ale np. także odczucie samotności, płynące z braku bliskich osób. Ilu z naszych rodaków, wyjeżdżając za granicę, traci kontrolę nad swoim życiem moralnym? Ile toksycznych więzi tworzy się w atmosferze oddalenia i tęsknoty? Każda taka sytuacja jest wielkim wołaniem o zdrowe relacje w naszym życiu.

– Jak w takim razie wchodzić w zdrowe relacje?
– Zdrowe relacje tworzą ludzi zdrowi. Mało, coraz mniej jest takich osób, ale na szczęście wciąż są! I nie chodzi tutaj tylko o osoby nieskażone toksycznością, ale także o te, które wyzwoliły się spod jej dyktatury. Śmiem powiedzieć, że nawet jedna osoba, którą znamy i wiemy, że jest wewnętrznie wolna jest ważnym punktem odniesienia. Dobrze, jeśli jest nią rodzic lub współmałżonek… Relacja z nią może uchronić nasz duchowy wzrost przed regresją.
Nie możemy zapominać, że dla człowieka wierzącego najważniejszym odniesieniem jest Bóg. W nim nie ma manipulacji, jest pełna wolność i prawdziwa miłość. Trzeba pamiętać, że głęboka relacja z Bogiem jest najzdrowszą z możliwych więzi na ziemi. To w relacji z nim najbardziej wzrastamy, jego miłość jest także podstawową formą terapii w chwilach, gdy uświadamiamy sobie własne ograniczenia i trudności.

– Dziś dużo się mówi o doskonaleniu człowieka, ludzkim rozwoju, budowaniu siebie, a Jezus naucza, że żeby wzrosnąć trzeba wpierw obumrzeć. Co to znaczy? Czy to nie kłóci się z tym co mówi nauka o pozytywnym myśleniu?
– Pedagogia Jezusa różni się od dzisiejszej mentalności, którą można nazwać mentalnością promocyjną: wszystko, co jest promocją trzeba wykorzystać, nie wolno dać się wyprzedzić, trzeba wykorzystać każdą okazję, tylko głupiec tego nie robi. A Chrystus nie skorzystał ze sposobności aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie… (Flp2, 6-7 ). Uczynił to dla nas, kierując się miłością. W ten sposób nie tylko potwierdził swoją miłość, ale również pokazał bardzo ważną zasadę rozwoju: wzrastanie zakłada obumieranie. To końcowe, u schyłku ziemskiego życia, ale także codzienne, duchowe obumieranie z egoizmu, pychy, złośliwości. To bardzo trudna pedagogia, ale jedyna skuteczna. Ona wymaga wysiłku i zaangażowania, czasem rezygnacji z tego, co jest promocyjne, okazyjne, modne. To niewykorzystywanie każdej sposobności do posiadania powoduje, że zaczynamy posiadać Boga i samych siebie. A to jest bezcenne.

– Osoby duchowne, poświęcone Bogu mogą być naszymi przewodnikami na drodze do zbawienia. Jakie są formy kierownictwa duchowego?
– Kierownictwo duchowe to poważne zadanie dla obu stron spotykających się w konfesjonale, czy w rozmównicy. Można powiedzieć, że jest ono pewną formą wypowiedzenia siebie w obecności kierownika duchowego. Należy pamiętać, że nie jest to jednak terapia psychologiczna. W tradycji Kościoła kierownictwo duchowe zawsze koncentrowało uwagę na Chrystusie, jako jedynym duchowym mistrzu. Coraz więcej osób korzysta z tego kierownictwa realizowanego poza konfesjonałem, niemało jest i takich, którzy korzystając z sakramentu spowiedzi, proszą o konkretne rady dotyczące ich relacji z Bogiem. To bardzo dobre symptomy w naszym społeczeństwie. Między innymi świadczą one o tym, że wielu ludziom zależy na wewnętrznym wzroście.

– Czy Ksiądz spotkał na swojej drodze kogoś ważnego, kto pomógł mu wzrosnąć, przewodnika duchowego?
– Spotkałem takiego przewodnika wiele lat temu. I do dzisiaj korzystam z jego pomocy. To wielki skarb mojego życia! Z kierownictwem duchowym wiąże się wiele interesujących zagadnień. W wywiadzie-rzece z prof. Anną Świderkówną, pod tytułem Chodzić po wodzie, pada bardzo ciekawe spostrzeżenie, dotyczące kierownictwa duchowego: po dłuższym czasie korzystania z niego, nabiera się wewnętrznego przekonania co do rozwiązań, jakie z pewnością podpowie kierownik. Gdy więc nawet go nie ma w pobliżu, można działać ze spokojem sumienia. Sam tego niejednokrotnie doświadczyłem, a kierownictwo polecam jako świetne lekarstwo na duchowy wzrost!

– Święci jak wiemy ukochali krzyż Chrystusowy. Co to znaczy akceptować krzyż?
– Akceptacja krzyża nie oznacza pragnienia cierpienia dla niego samego. Czym innym jest przyjęcie krzyża, który spada na nasze barki, a czym innym tzw. wyuczona bezradność, która zawiera w sobie bierność wobec wszystkiego co trudne i wymagające wysiłku. Ukochanie krzyża to przyjęcie tego co jest trudne i konieczne. Istnieje cała przestrzeń ludzkich działań, w których możemy i powinniśmy zrobić wiele dla innych, by życiowy krzyż pomagał im i nam wzrastać.