Codzienność i incydentalność w poezji Marcina Godawy - Traditio.pl
Wywiad z Autorem tomiku poezji pt. „Spacerem, Sercem, Samolotem”

Niech żyje spacer –ponieważ pozwala odejść. (…)
Niech żyje spacer – ponieważ pozwala odnaleźć. (…)
Niech żyje spacer – ponieważ pozwala powrócić.

Marcin Godawa, Spacerem, Sercem, Samolotem (fragm.)

 

D.K.: To trzeci tomik poezji, pierwszy „Księdzu nie wypada…” wydany w roku 2007, drugi „Przed ostatnimi igrzyskami”- w roku 2011. Rok 2018 to nowe propozycje językowe, nowa religijność, poezja pod znakiem spaceru…

M.G.: I nowe, i nie nowe. Religijność jest oczywiście ta sama, ale – tu masz rację – inaczej przedstawiona, i głębsza. Tak przynajmniej myślę. Stare przyzwyczajenia poetyckie też znać, ale i one zostały włączone w nową formułę. Jest nią przede wszystkim wiersz biały, oparty na stałej strukturze metrycznej. Przypomina to poezję antyczną, zresztą do Horacego „przepijam” już w pierwszym utworze. W tym sensie książeczka wydaje się pasować do profilu „Traditio” (uśmiech). A spacer? Prawda, bardzo lubię spacerować, dobrze mi się wtedy myśli. Tutaj staje się on pewną figurą opisującą wewnętrzną przemianę. Jest – jak to przywołujesz – odejściem od tego, co nagle rozpoznajesz jako przeszłe, niemające szans przetrwać albo po prostu zbyt mało wartościowe. Spacer jest więc momentem ulgi, wyzwoleniem, jak choćby w wierszu Poemat Wiosna. Jest to rzecz jasna przede wszystkim spacer duchowy, wewnętrzny, za to bardzo daleki. Potem spacer staje się spotkaniem. Ale nie mówmy zbyt wiele naraz…

D.K.: W swojej poezji śmiało łączysz wątki teologiczne i wątki codzienności, sacrum i profanum, antyk i nowoczesność. Można zaryzykować stwierdzenie, że to pewna machinacja znamionująca styl Marcina Godawy – poety z pogranicza świata świeckiego i świętego. Jak powstają tego rodzaju teksty? Czy jest to – jak niektórzy suponują – zamierzona prowokacja, bezceremonialność?

M.G.: Duchowość jest potrzebna także po to, by dobrze przeżyć ten jeden dzisiejszy dzień. Umieć przyjąć to, co niesie. Wcielenie Syna Bożego i Eucharystia oznaczają zanurzenie się Jezusa w naszą codzienność. On nie tylko zstąpił na kilkadziesiąt godzin do otchłani, ale także w naszą ziemskość do jej końca, a w nasze człowieczeństwo już na wieki! Poezja rozpoznaje człowieka wobec tego faktu. Stąd codzienność i sacrum. Takie jest źródło tej twórczości, tego że komuś tam udało się trochę z tej wielkiej tajemnicy przeżyć. A w nowym tomiku występuje – sam byłem tym zaskoczony – dużo ironii. Czyli postrzegania zstępującego do głębi… Ironicznie prowokacyjny jest pierwszy wiersz Dziecko, a gorzko-prowokacyjny Przemawiać na pogrzebie.

D.K.: Interesująca jest struktura tego tomiku, tryptykowa: motyw pierwszy – oczyszczania relacji, motyw drugi- odnajdywanie się i trzeci – powrót. Wszystko w atmosferze spaceru. Kto spaceruje? Czy tylko sam Poeta? Nie sądzę. Słychać bowiem kroki wielu przechodniów. Niektórzy z nich dochodzą, przystają, dosiadają się, towarzyszą przy kawie, idą z Poetą dalej. Odchodzą…

M.G.: Tu właśnie zbyt wiele nie chciałbym uprzedzać. Na pewno jednak radość z odkryć spaceru przewyższa jeszcze tę pierwszą radość z odzyskania duchowej swobody. A wspomniany przez ciebie motyw kawy odzywa się lekko w ostatnim tekście o pewnej stewardessie, która staje się patronką „spotkań bez obietnicy”. Tak naprawdę Crystal była wśród personelu samolotu, którym odbyłem bardzo ważną dla mnie podróż do Anglii, dawno temu. Nigdy potem się nie spotkaliśmy. Czy zatem takie spotkania bez obietnicy kontynuacji mają jakieś znaczenie? Z tego zdziwienia, o którym chętnie mówię też jako teolog – wyrasta ten wiersz.

D.K.: Tworzysz w obszarze sztuki religijnej. Jak się odnajdujesz w przestrzeni literatury pięknej XXI wieku?

M.G.: Wiesz, jak to było z Augustynem. W pewnym momencie przestał chodzić do teatru i bardzo ostro się z nim rozprawił w Wyznaniach. A pewien wybitny znawca literatury antycznej, zapytany o współczesne lektury, odpowiedział, że nie czyta, bo woli te głębokie i piękne wersety greckie i łacińskie. (Znów coś dla „Traditio”). Rzecz w tym, że jeśli odnajdujesz czystą wodę, to nie chcesz pić zabrudzonej. Ja to ująłem w formule takiej: mam dosyć literatury, kultury, która obsesyjnie zagłębia się w pytania, wątpliwości, jak wąż zjadający własny ogon. Wolę pójść naprzeciw odpowiedziom, które są oczywiście wchodzeniem w tajemnice, w nie-zrozumiałe czy nad-zrozumiałe. Tym niemniej jest to wyjście, spacer, kontemplacja. Tak więc mój sąd o współczesnej kulturze jest złożony: wiele, bardzo wiele odrzucam, bo po prostu szkoda na to cennego czasu. „Przemija bowiem postać tego świata” ( 1 Kor 7) i na ziemi jest tyle ważnych rzeczy do przeżycia. Właśnie tu poezja i inne sztuki mogą się sprawdzić. Ale sztuka sama w sobie nie jest żadnym mesjaszem ani zbawicielem, może być za to gorliwym ministrantem ludzkiej pychy. Zresztą o poezji myślę, że ogólnie rzecz biorąc w Polsce raczej się skończyła. Dobijają ją jakieś niezdarne próby reaktywacji czy okresowe pytania o Nobla dla Zagajewskiego. A tu odszedł Barańczak i konstrukcja pada, aż się nuda kłębi. Zasadniczo trudno się dziwić, że zamotane w siebie teksty nie porywają już nikogo. Nie są postrzegane jako potrzebne, więc pytanie powstaje racjonalne: po co to czytać? Nie lepiej wrócić do mistrzów? Z drugiej strony są w tej naszej przegadanej kulturze rzeczy cenne, także w poezji, które przetrwają i będą coś o nas mówić. Bo też człowiek kultury będzie potrzebował, na szczęście. Starajmy się tworzyć coś mądrego i pięknego.

D.K.: Zatem w maju bieżącego roku ukaże się wspomniana publikacja „Spacerem, Sercem, Samolotem”, ale wieści krążą już o nowym tomiku… Co tym razem będzie pisane, grane, śpiewane? Bo jak wiadomo, oprócz tworzenia poezji, także komponujesz, śpiewasz i grasz na gitarze.

M.G.: A, nie. Od poezji i śpiewania jest Robert Kasprzycki, mój do dziś bardzo ważny kolega, a kiedyś solista dzielnej bluesowo-rockowej załogi Nocny Patrol, w której grałem na gitarze basowej. Ja też śpiewam, ale inaczej.
Nowy tomik jeszcze musi dojrzeć. Nie ma tak dobrze… A w teologii? Dużo się dzieje. Wydałem książeczkę medytacji pt. O Bogu, który sobie nie pójdzie… (Wydawnictwo M, Kraków 2018). Pracujemy też intensywnie nad głębszym przemyśleniem i budowaniem relacji pokojowych w oparciu o chrześcijaństwo, filozofię i inne nauki. To mój polsko-rosyjski projekt pt. Стремление к миру. Поиск путей, w którym bierze udział UPJPII oraz uniwersytety z Moskwy i Omska. Tak naprawdę doświadczenie człowieka weryfikuje nasze schematy, założenia, propagandę. Mówimy wspólnym językiem, oczywiście nie wszyscy, ale mówimy! A u nas w mediach wszystko przepuszcza się przez filtr polityki i trudnych kwestii historycznych. Oczywiście, trzeba je podejmować, ale nie możemy zaniedbać tego, co już dziś można wspólnie mądrze zbudować. A można. Kogo interesuje takie śmiałe wyjście w kierunku pokoju, zapraszamy na konferencję Pokój. Szukajmy dróg. Humanistyka „duchowa” wobec wyzwań współczesności z udziałem gości z Moskwy, która odbędzie się we środę 23 maja w budynku seminaryjnym Podzamcze 8. Szczegóły na stronie UPJPII.

Bardzo mi miło, że stawiasz takie pytania, że mogłem wspomnieć o rzeczach dla mnie ważnych. Dziękuję za rozmowę i serdecznie, ale to serdecznie pozdrawiam wszystkich czytelników, a mam także nadzieję – uczestników konferencji.

D.K.: To ja dziękuję! I do widzenia na konferencji!

Z Marcinem Godawą, księdzem, poetą, naukowcem, wykładowcą akademickim Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie rozmawiała Dorota Kumorek